- Mamy wspaniałych kibiców, ale tym piknikowym, którzy przychodzą, żeby zjeść kiełbasę i pooglądać mecz, proponowałbym, żeby poszli na drugą stronę... Takich kibiców nie potrzebujemy - wypalił po sobotniej porażce z Lechią piłkarz Wisły Patryk Małecki. W niedzielę klub oficjalnie przeprosił za te słowa.
Małeckiego zirytowali kibice, którzy gwizdali na piłkarzy Wisły. - To jest niedopuszczalne, bo kibice powinni być z drużyną, tak jak ci za bramką. Nawet jak przegrywamy. To co dziś zrobili kibice z trybuny wschodniej pokazuje, że to nie są kibice. Chciałbym, żeby nie przychodzili na mecze - wolałbym grać przy pięciu tysiącach fanatyków. Jak jest dobrze, to nas "klepią", a jak coś komuś nie wychodzi, to gwiżdżą. Tacy kibice niech nie przychodzą na mecze, bo nam nie pomagają, a przeszkadzają.
Na wywód "gwiazdora" Wisły zareagował w niedzielę klub, który prowadzi akcje marketingowe mające na celu sprowadzenie na trybuny stadionu przy Reymonta jak największej liczby kibiców. Słowa Małeckiego są ciosem w te zakrojone na dużą skalę i kosztowne kampanie reklamowe.
Wisła wydała więc oświadczenie, w którym uznaje zachowanie swojego pracownika za najwyższe przewinienie dyscyplinarne:
"W związku z pomeczowymi wypowiedziami zawodnika Patryka Małeckiego klub Wisła Kraków podkreśla, że każdy kibic, przychodzący na stadion przy ul. Reymonta 22 jest dla niego bardzo ważny. Zachowanie wszystkich pracowników klubu, a w szczególności piłkarzy, które niosą znamiona braku szacunku dla kibiców, są w klubie traktowane jako najwyższe przewinienia dyscyplinarne. Wisła Kraków przeprasza wszystkich kibiców, którzy poczuli się urażeni słowami Patryka Małeckiego po meczu z Lechią Gdańsk."
ST/wislakrakow.com/wisla.krakow.pl