Dawno już nie gościło w Krakowie tyle gwiazd lekkoatletyki, co podczas mityngu AZS AWF, rozegranego na stadionie przy al. Jana Pawła II.
Jednocześnie swoje finałowe zmagania w cyklu Samsung Athletic toczyły nadzieje rodzimej „królowej sportu” oraz sportowcy niepełnosprawni.
I wszystko dopisało – lekkoatleci, kibice, aura. Nic więc dziwnego, że wyniki w niektórych konkurencjach były najwyższej próby!
Trudno przecież inaczej odnieść się do wyczynu naszego dyskobola, Piotra Małachowskiego, który osiągnął 67,97 m, uzyskując tym samym drugi tegoroczny
rezultat na świecie! Tylko o 102 centymetry ustępując mistrzowi świata, Niemcowi Robertowi Hartingowi. – Rzucało mi się bardzo dobrze. Może pomogło sobotnie zwiedzanie Krakowa, na co wreszcie miałem okazję... – stwierdził z uśmiechem wrocławski lekkoatleta.
Swój rekord życiowy ustanowił z kolei sprinter bydgoskiego Zawiszy, ale przecież krakowianin (z pochodzenia i startów w barwach Wawelu i AZS AWF), Dariusz Kuć. Wygrał „setkę” w czasie 10,15 sek (progresja o 2 setne), jednocześnie pokonując rekordzistę Europy, Portugalczyka nigeryjskiego pochodzenia, Francisa Obikwelu. Ten jeszcze w półfinale miał dużo szczęścia, gdyż ostatecznie został dopuszczony do rywalizacji, po popełnieniu falstartu.
– Cieszę się podwójnie. Z racji „życiówki” oraz z tego, że rekord ustanowiłem w swoim rodzinnym Krakowie – rozczulił się sprinter.
Rekord życiowy, poprawiony o 8 setnych sekundy, ustanowiła też sprinterka z Sopotu, Marta Jeschke (11,33). Warto dodać, że pani Marta biegała nie tylko szybko, ale też ładnie stylowo.
Sposobem pchania kuli mógł też zaimponować nasz mistrz olimpijski, Tomasz Majewski. Naturalnie też zwyciężył w konkursie, obiecującym (w kontekście kolejnych startów) wynikiem 21 metrów. Triumfował też (16,60m) w rzucie „z kozy”, czyli w pchaniu kuli siedząc.
Wojciech Batko/GK