Henryk Olszewski, trener naszego faworyta pchnięcia kulą Tomasza Majewskiego, twierdzi, że nie ma potrzeby udzielania zawodnikowi wskazówek do ostatniej chwili przed startem.
– Uwagi przekazałem mu tylko dziś, podczas treningu na siłowni. Staram się nie wtrącać do tego, co robi w ostatnich godzinach przed startem. Jak się nie wytrenowało zimą to latem wiele z tego nie będzie. Nie pomogą nawet takie uwagi. Nie ma więc takiej potrzeby.
– Jeśli Tomek pchnie w Berlinie ponad 21,5 metra będę zadowolony - kontynuuje Olszewski. - Ale obecnie sytuacja w kuli zrobiła się na tyle ciekawa, że taki wynik może nie dać medalu. On o tym wie i na pewno będzie mocno walczył. Nie zakładam oczywiście czarnego scenariusza. Z moich obserwacji wynika, że nadeszła era Tomka. Nie powinien już schodzić z podium największych imprez. Ma taką przewagę nad pozostałymi, która daje pewność. Prowadzę go bardziej po lekkoatletycznemu niż siłowo. Dużo biega, skacze, robi trening sprinterski. Ma więc spore rezerwy.
pzla.pl