GKS Tychy po trzech kolejnych porażkach, które przy takim a nie innym systemie rozgrywek nie miały żadnego znaczenia, znów pokazały siłę. Mimo osłabienia po raz kolejny pokonały Cracovię i już wiadomo, że jeśli trafią w play-off na "Pasy", to mając bonus rozpoczną rywalizację od stanu 1-0.
GKS Tychy – Cracovia 4-2 (3-1, 1-0, 0-1)
1-0 Witecki - Krzak 5:10
2-0 Krzak - Kotlorz - Proszkiewicz 7:56 w przewadze
2-1 L. Laszkiewicz - Słaboń - Csorich 16:21 w podwójnej przewadze
3-1 Bacul - Paciga 18:06 w osłabieniu
4-1 Krzak - Witecki 29:02
4-2 Łopuski - Dudaš 57:22 w przewadze
Sędziowali: Przemysław Kępa (Nowy Targ) – Tomasz Przyborowski, Marek Syniawa (obaj Krynica-Zdrój). Kary: 28 – 22 min. Widzów 1500.
GKS: Sobecki – Gonera (2), Śmiełowski (4); Bacul, Galant, Paciga – Kotlorz (2), Jakeš; Proszkiewicz, Krzak (4), Witecki – Sokół, Mejka (2); Wołkowicz, Bagiński, Woźnica (4 + 10) – Gurazda, Matla; Banachewicz, Maćkowak, Matczak.
CRACOVIA: Rączka – Csorich (2), Wajda; L. Laszkiewicz, Słaboń, D. Laszkiewicz – Dudaš, Dulęba; Radwański (2), Musial (2 + 10), Łopuski – Noworyta (2), Kłys; Piotrowski (2), Pasiut, Drzewiecki – Guzik, Bondarevs; Rutkowski (2), Biela, Witowski.
– Myślę, że będzie to jedno z najważniejszych naszych spotkań w tym sezonie – zapowiadał Jarosław Kłys, obrońca Cracovii. Po raz kolejny okazało się, że "Pasy" prestiżowych meczów w tych rozgrywkach nie potrafią wygrywać. Tak jest w lidze, tak było w Pucharze Kontynentalnym. I choć gra nie wygląda źle, to brakuje tego czegoś. Nie zawsze udaje się wystawić optymalny skład, a chodzi o wytypowanie jednego spośród dwóch bramkarzy czy właściwe wykorzystanie obrońców. Tak naprawdę krakowianie dysponują 5-6 klasowymi defensorami i nie zmieni tego faktu zapewnienie prezesa, że wzmocnienia nie były potrzebne.
Po ośmiu minutach tyszanie, choć grali bez Garbocza, Majkowskiego i Parzyszka – prowadzili 2-0 po strzałach z bliska. Za drugim razem (na ławce kar przebywał Csorich) huknął z linii niebieskiej Kotlorz i Krzak nie miał problemów z dobitką. Pod koniec tercji goście wykorzystali podwójną przewagę, ale niespełna dwie minuty później gospodarze grali w osłabieniu i po kontrze Bacul pokonał Rączkę.
Kiedy w połowie potyczki Krzak podwyższył rezultat na 4-1 stało się jasne, że mistrzowie kraju będą mieć duże problemy, aby jeszcze nawiązać walkę. Zwłaszcza, że tyszanie tradycyjnie z pasami stosują wypróbowaną taktykę - grają wzmocnioną defensywą i błyskawicznie kontratakują, co przy sporej ilości kiksów w wykonaniu obrońców Cracovii przynosi wymierne korzyści.
W 58. minucie Cracovia strzeliła drugą bramkę (Łopuski dobitka po uderzeniu Dudaša), po czym wzięła czas i wycofała bramkarza. Ten manewr taktyczny nie przyniósł jednak zmiany rezultatu. (AG)
Naprzód Janów – Wojas Nowy Targ 5-4 (0-2, 2-1, 2-1 – 0-0) po dogr. i karnych
0-1 Dziubiński - Gruszka 4:25
0-2 Malasiński - Dziubiński 8:29)
1-2 Jastrzębski - Ł. Elżbieciak 23:15
1-3 Dziubiński - Galant - Gruszka 34:23
2-3 Kubenko - Pavliš 38:59
3-3 Słodczyk - Pohl - Kaciř 43:37 w przewadze
4-3 Pohl - Słodczyk - Kaciř 46:39
4-4 Ivičič - Gruszka - Dziubiński 58:54
5-4 Zatko 65:00 decydujący karny
Sędziowali: Włodzimierz Marczuk (Toruń) – Marcin Młynarski (Sosnowiec), Jan Ryniak (Sanok). Kary: 8 - 18 (w tym 10 min dla Dutki za niesportowe zachowanie).
NAPRZÓD: M. Elżbieciak – Bernacki, Działo; Sowiński, Salamon, Gryc – Pawlak, Kulik; Pavliš, Kubenko, Jóźwik – Zatko (2), Kurz (2); Pohl (2), Słodczyk, Kaciř - Sośnierz, Jastrzębski, Ł. Elżbieciak (2).
PODHALE: Zborowski – Ivičič (4), Sulka; Ziętara, Kolusz (2), Bryniczka – Dutka (2 + 10), Suur; Kapica, Voznik, Kmiecik – D. Galant, Łabuz; Malasiński, Gruszka, Dziubiński oraz Gaj, Iskrzycki.
Szarotki” rozpoczęły spotkanie bardzo mocnym akcentem. Po 9 minutach prowadziły 2-0. Posiadały sporą przewagę i... wydawało się, że będzie łatwo i przyjemnie. Tymczasem janowianie po przerwie przeszli metamorfozę. Nie złożyli broni, a gol Jastrzębskiego, uzmysłowił im, że można z góralami powalczyć nawet o wygraną. Nowotarżanie stracili we własnej tercji krążek i dodatkowo zapomnieli o byłym zawodniku Podhala, pozostawili go bez opieki w korytarzu międzybulikowym, a ten po prostu z takiej uprzejmości nie mógł nie skorzystać. Mecz się wyrównał. W połowie meczu trener Milan Jančuška wziął czas, by uporządkować grę. Opłaciło się, bo 4 minuty później, rozgrywający świetną partię Krystian Dziubiński, po raz drugi w znalazł sposób na pokonanie ostatniej instancji miejscowych. Strzelec lewą flanką wdarł się do tercji, wycofał „gumę” do Gruszki, a ten wypalił na bramkę M. Elżbiecika. Wydawało się, że nie był to mocny strzał, ale miał z nim sporo kłopotów golkiper Naprzodu. „Wypluł” krążek przed siebie i dobitka Dziubińskiego wylądowała za jego plecami. 61 sekund przed końcem odsłony kolejna strata krążka górali we własnej tercji. Krążek przejął Kubenko (w ubiegłym sezonie reprezentował barwy Podhala), objechał bramkę Zborowskiego, który leżał na lodzie, i ulokował czarny kauczukowy przedmiot w pustej bramce.
Podhalanie mieli problemy z wykorzystywaniem przewag. Już w pierwszej tercji nie potrafili wykorzystać dwóch, a na początku drugiej było podobnie. Jak wykorzystuje się ten element gry, pokazali gospodarze w 44 minucie. Bardzo ładnie rozegrali „zamek” i Kačiř do „pustaka” wyłożył krążek Słodczykowi. Janowianie poszli za ciosem i trzy minut później po raz pierwszy objęli prowadzenie. „Zakręcili” nowotarską obroną i Pohl dopełnił tylko formalności. Nowotarżanie rzucili się do ataku. Trener Jančuška zagrał va banque, na dwa ataki. Do Voznika przeszedł Kolusz, a drugim skrzydle został Kapica. Już w pierwszej zmianie ta formacja mogła doprowadzić do wyrównania. Kolusz nie wykorzystał jednak sytuacji sam na sam. 66 sekund przed regulaminowym zakończeniem meczu Gruszka z Dziubińskim rozprowadzili akcję. M. Elżbieciak odbił przed siebie „gumę” wystrzeloną przez Dziubińskiego i nadjeżdżający Ivičič ulokował ją pod poprzeczką, doprowadzając do dogrywki. W niej nie padło rozstrzygnięcie. Karne. Pierwsza seria karnych zakończyła się remisem 1:1 (trafił Kolusz, spudłowali: Malasinski i Gruszka). Drugą serię rozpoczął Ivičič i trafił wprost do łapaczki bramkarzowi. Nie pomylił się Zatko.
– Obawialiśmy się tego meczu – mówi drugi trener Podhala, Marek Ziętara. – Nie dość, że zmuszeni byliśmy grać na trzy piątki, to jeszcze po bardzo intensywnych treningach w tygodniu.
Stefan Leśniowski
JKH GKS Jastrzębie – Zagłębie Sosnowiec 2-5 (1-2, 1-2, 0-1)
1-0 Radwan - Górny - S. Kowalówka 4:15
1-1 T. Kozłowski - G. Da Costa 9:36
1-2 Różański 16:35
1-3 T. Da Costa - Różański 20:48 w przewadze
1-4 Ślusarczyk - Gabryś - Podlipni 24:49 w osłabieniu
2-4 Kiełbasa - Zdeněk 34:36
2-5 T. Da Costa - Różański 58:58 do pustej bramki
Sędziowali: Grzegorz Dzięciołowski – Patryk Kasprzyk (obaj Bydgoszcz), Sławomir Szachniewicz (Toruń). Kary: 6 - 14 min.
JKH GKS: Kosowski - Wolf, Bryk; Lipina, Zdenek, Zdrahal - Piekarski, Dąbkowski; Urbanowicz, S. Kowalówka, Radwan - Górny, Pastryk; Kulas, Kiełbasa, Kąkol - Lerch, Szczurek.
ZAGŁĘBIE: T. Rajski - Galvas, Kuc; Różański, T. Da Costa, Bernat - Duszak, Dronia; Ślusarczyk, Koszarek, Podlipni - Gabryś, Marcińczak; T. Kozłowski - Podsiadło; M. Kozłowski, G. Da Costa, Jaros.
1. Cracovia 40 87 174-102
2. GKS Tychy 40 83 147- 97
3. Podhale 40 74 160-142
4. Zagłębie 40 63 180-156
5. Naprzód 40 47 115-178
6. JKH Jastrzębie 40 43 130-162
Grupa B
KS KTH Krynica-Zdrój – Unia Oświęcim 2-7 (1-2, 0-3, 1-2)
0-1 Jakubik - Kowalówka - Adamus 5:29 w przewadze
1-1 Błażowski - Horowski 6:33
1-2 Stachura - Modrzejewski - Buček 16:16
1-3 Tabaček - Sękowski 24:12
1-4 Sękowski - Stachura 25:35
1-5 Tabaček - A. Kowalówka - Wojtarowicz 30:15
1-6 A. Kowalówka 47:40 rzut karny
2-6 D. Dubel - D. Bulanda - T. Bulanda 53:24 w podwójnej przewadze
2-7 Połącarz - Stachura - Buček 58:20
Sędziowali: Maciej Pachucki – Łukasz Wierucki (obaj Gdańsk), Marcin Polak (Bytom). Kary: 8 - 14 min. Widzów 400.
KS KTH: Kubalski (40:00 D. Kachniarz) - Kramny (2), D. Kruczek; Horny, Chabior (2), Rajski - Ščibran, Pach; Horowski (2), Błażowski, M. Zabawa - Tyczyński (2), Piksa; Tomasiak, T.Bulanda, Żołnierczyk oraz D. Dubel, D. Bulanda.
UNIA: Szydłowski - Gallo, Kowalówka; Modrzejewski (2), Jakubik (2), Wojtarowicz (2) - Javin, Cinalski (2); Tabacek, Stachura, Bucek (4) - Połącarz, Obstarczyk (2); Sękowski, Szewczyk, Adamus oraz Bibrzycki, Krzemień.
TKH Toruń – Stoczniowiec Gdańsk 2-5 (0-3, 0-1, 2-1)
0-1 Jankowski - Furo 4:11
0-2 Chmielewski - M. Wróbel - Rompkowski 5:08
0-3 Rzeszutko - Steber - Skutchan 6:03
0-4 Chmielewski - Rompkowski 34:37
1-4 Bomba - Bomastek - Kubat 40:25
1-5 M. Wróbel - Chmielewski 50:09 w przewadze
2-5 Bomastek - Bomba 52:59 w przewadze
7. Unia 18 43 81- 40
8. Stoczniowiec 18 36 77- 57
9. KH Sanok 17 29 61- 41
10. TKH Toruń 18 19 45- 67
11. KTH Krynica 19 8 43-103
AnGo