Dzisiaj hokeiści PLH rozpoczęli play-off. I jak to w drugiej części sezonu bywa - nie zabrakło niespodzianek. Postarali się o nie Stoczniowiec wygrywając w Tychach i Podhale zwyciężając w Oświęcimiu. W Krakowie "Pasy" pewnie pokonały Zagłębie.
ZOBACZ RZUTY KARNE NA TAFLI W OŚWIĘCIMIU
Cracovia - Zagłębie Sosnowiec 5-0 (2-0, 2-0, 1-0)
1-0 Pasiut - L. Laszkiewicz 6:01
2-0 Łopuski - Słaboń 15:25
3-0 Kostuch - Martynowski - L. Laszkiewicz 22:26 w przewadze
4-0 L. Laszkiewicz - Wajda - Kłys 32:03 w przewadze
5-0 Dulęba 53:19 w osłabieniu
Sędziowali: Włodzimierz Marczuk (Toruń) - Marcin Młynarski (Sosnowiec), Tomasz Przyborowski (Krynica). Kary: 28 (w tym 10 min dla D. Laszkiewicza za atak na głowę) - 24 min. Widzów 1300. Stan rywalizacji play off: 1-0 dla Cracovii.
CRACOVIA: Radziszewski - Wajda, Kłys; L. Laszkiewicz, Pasiut, D. Laszkiewicz (4 + 10) - Wilczek, Noworyta; Łopuski (2), Słaboń, Piotrowski - Sznotala, Prokop (2); Kostuch, Dvořak, Martynowski - Dulęba (8), Guzik (2); Witowski, Rutkowski, Sarnik.
ZAGŁĘBIE: Dzwonek - Cychowski (6), Kulik (2); Twardy, Voznik (2), Dołęga - Duszak, Kuc (2); M. Kozłowski (2), T. Kozłowski, Białek (4) - Jaskólski (2), Banaszczak; Podsiadło (2), Zachariasz (2), Bernat.
Zagłębie w ostatniej chwili wpłaciło pieniądze i zostało dopuszczone do play-off, a dzisiaj zostali uprawnieni do gry Jarosław Dołęga, Rafał Twardy, Martin Voznik, Łukasz Kulik i Rafał Cychowski. Wszystko to dziwne, ale w polskim hokeju nie takie cuda się zdarzały.
Sosnowiczanie tylko w początkowych pięciu minutach byli lepsi, atakowali i mieli kilka znakomitych okazji, ale ani Bernat, ani Twardy nie potrafili pokonać Radziszewskiego. W 7. minucie "Pasy" po raz pierwszy poważnie zagroziły gościom i od razu objęły prowadzenie. Zza bramki podawał Leszek Laszkiewicz i osamotniony Pasiut tylko dołożył łopatkę kija. Od tego momentu na tafli panowała Cracovia i była pod każdym względem zespołem lepszym. W 12 minucie grała przez 90 sekund w podwójnej przewadze, lecz tego nie wykorzystała. Wkrótce jednak było 2-0; Łopuski strzelił z prawego bulika, a zasłonięty Dzwonek nawet nie drgnął.
W drugiej tercji sosnowiczanie zagrali defensywnie i tylko od czasu do czasu kontrowali. Tymczasem miejscowi strzelali kolejne gole, oba w przewagach. Najpierw Kostuch wykorzystał podanie Martynowskiego, a później strzelał z linii niebieskiej Kłys, dobijał Wajda, ale dopiero druga poprawka Leszka Laszkiewicza znalazła drogę do siatki.
W ostatniej odsłonie niewiele się zmieniło i choć nadal Cracovia dominowała, to goście kilka razy poważnie zagrozili "Radzikowi". Najlepszą okazję mieli w 52 minucie, ale w trójkę nie potrafili skierować krążka do siatki! Co im się nie udało uczynił Dulęba w osłabieniu i potężnym uderzeniem z lewej strony nie dał szans Dzwonkowi.
Mecz nie był wielkim widowiskiem, sporo było chaosu i kar, co nie sprzyjało konstruowaniu ładnych akcji. Można napisać, że typowa walka o zwycięstwo w play-off. Cracovia wygrała 13. kolejne spotkanie.
- Pierwszy mecz jest ważny, dlatego podeszliśmy do niego mocno skoncentrowani. Jestem zadowolony ze zwycięstwa i postawy drużyny, choć nie ustrzegliśmy się błędów - powiedział trener "Pasów", Rudolf Rohaček. (AnGo)
Aksam Unia Oświęcim - MMKS Podhale Nowy Targ 2-3 (0-1, 0-0, 2-1 - 0-0) po dogrywce i rzutach karnych
0-1 Różański - K. Bryniczka 8:39
1-1 Wojtarowicz 41:26 w przewadze
1-2 Baranyk - Różański 42:44
2-2 Řiha - Jakubik 51:32 4 na 4
2-3 Bakrlik 65 decydujący karny
Rzuty karne: Valušiak (-), 0-1 Różański, 1-1 Jaros, 1-2 Baranyk, 2-2 Krajči, 2-3 Bakrlik.
Sędziował Grzegorz Dzięciołowski z Bydgoszczy. Kary: 18 - 30 (w tym kara techn.) minut. Widzów ok 2500. Stan play-off: 0-1.
UNIA: Zborowski - Zatko (2), Dronia, Krajci (4), Tabaczek (2), Rziha (2) - Flaszar, Gabryś, Valusiak (2), Stachura, Jaros - Piekarski, A. Kowalówka, Klisiak (4), Jakubik, Wojtarowicz (2) oraz Modrzejewski.
MMKS: Rajski - K. Kapica (2), Łabuz (2), Baranyk, K. Bryniczka, Różański - Dutka (4), W. Bryniczka (4), B. Bomba (2), Kmiecik, Jastrzębski (2) - Sulka, Gaj (6), Bakrlik (4), Puławski, Michalski oraz Cecuła (2).
Oświęcimianie w tym sezonie jeszcze nie wygrali meczu po karnych, więc kiedy po raz drugi dopadli rywali, chcieli uniknąć tej loterii, zwłaszcza, że w swoich szeregach nie mają zbyt wielu zawodników do ich wykonania. Jednak strzelając dwa karne mogli się pokusić o zwycięstwo, ale nie mieli tego dnia oparcia w bramkarzu, który wpuszczał dosłownie wszystko.
Nie pomógł drużynie także w regulaminowym czasie, bo nowotarżanie mieli dwa wypady, które zakończyły się powodzeniem. - Wiadomo było, że nie będziemy w Oświęcimiu dominować na lodzie - tłumaczył po meczu jeden z nowotarskich bohaterów Milan Baranyk. - Wystarczy spojrzeć na indywidualne statystyki hokeistów Unii, więc trzeba było podejść ich sposobem, nie dać im rozwinąć skrzydeł, no i udało się. W play-off liczą się zwycięstwa, a nie styl - cieszył się hokeista.
Jego zdaniem, pomysł na karnego rodzi się jeszcze w boksie. - Wykonując już karnego staram się zapędzić bramkarza tam, gdzie chcę. Do tego mocna psychika i oto cała tajemnica zwycięskiego wyjścia z hokejowej loterii - śmieje się nowotarski napastnik.
- Może i mógłbym na same karne wpuścić z ławki Przemka Witka, żeby wytrącić rywali z równowagi, ale zostałem przy Krzyśku Zborowskim, bo liczyłem, że skoro jeszcze w poprzednim sezonie grał w Podhalu, to wie, jak karne wykorzystują jego niedawni koledzy. To on miał ich rozpracować, a sam został rozpracowany - westchnął Karel Suchanek, trener Aksamu.
Unia przez dwie tercje nie miała pomysłu na defensywnie grających rywali, systemem 1-4. Pierwszy jej gol był samobójczy, ale zapisano go na konto Wojciecha Wojtarowicza. Potem Łukasz Rziha poprawił swój strzał i był remis. Dla Unii rozpoczął się wyścig z czasem.
W 57.24 karę zarobił Bartłomiej Bomba. Unia wzięła czas, ale nie umiała strzelić gola, choć bliscy tego byli Rziha, Jaros czy Zatko.
Dogrywka należała do Unii. - Mogło zabraknąć nam wtedy sił, bo walczyliśmy nie tylko z oświęcimianami, ale także drobiazgowym arbitrem. Nieustanne bronienie dostępu do bramki, choć mieliśmy oparcie w Tomku Rajskim, musiało nas zmęczyć - powiedział Jacek Szopiński, trener Podhala.
W dogrywce Zatce nie udało się skończyć akcji Rzihy, a była 63 min. Z kolei na 93 s przed końcem Rziha niepotrzebnie żonglował krążkiem, będąc przed polem bramkowym, a powinien był od razu strzelić. 15 s później Pawłowi Droni nie udało się skończyć akcji Łukasza Rzihy z Mirosławem Zatką. A więc karne!
Rozpoczął Valusiak, który nie znalazł sposobu na Rajskiego. Łatwo za to gola zdobył Różański.
W drugiej serii trafił Jaros, a ładnym najazdem z boku popisał się Baranyk.
Trzecia seria to z kolei efektowny najazd Krajciego, a wygraną góralom zapewnił Bakrlik.
Jacek Filus
GKS Tychy - Stoczniowiec Gdańsk 3-4 (2-2, 1-0, 0-2)
1-0 Bagiński - Woźnica 0:54
1-1 Drzewiecki - Kostecki 10:31
1-2 Drzewiecki - Mateusz Rompkowski - Wróbel 17:24
2-2 Šimíček - Bagiński 18:16
3-2 Parzyszek - Krzak 25:29
3-3 Maciej Rompkowski - Jankowski - Kabat 55:54
3-4 Chmielewski - Mateusz Rompkowski 59:09
Stan rywalizacji play-off: 0-1.
JKH GKS Jastrzębie - KH Sanok 5-2 (1-0, 3-0, 1-2
1-0 Danieluk - Kral 6:39
2-0 Kral - Danieluk 28:04
3-0 Lipina - Bryk 32:37
4-0 Słodczyk - Bordowski 39:20 w przewadze
4-1 Vozdecky - Ivičič - Zapała 42:12 w przewadze
5-1 Lipina - Furo - Kral 46:10
5-2 Zapała - Vozdecky 52:14
Stan rywalizacji play-off: 1-0.
* * *
W piątek i sobotę kolejne mecze, tym razem na lodowiskach drużyn, które dzisiaj grały na wyjazdach. Przypomnijmy, że Cracovia, Unia, Tychy i Jastrzębie potrzebują do awansu trzech wygranych, a ich rywale czterech.
AnGo