Hokejowa reprezentacja Polski dopiero w trzecim meczu MŚ Dywizji 1 w Lublanie wygrała. Punkty wywalczone z Koreą Płd. praktycznie zapewniają utrzymanie, ale podopieczni Wiktora Pysza mają ambicje wywalczyć trzecie miejsce.
Polska - Korea Płd. 5-2 (3-1, 1-1, 1-0)
1-0 Leszek Laszkiewicz - Krystian Dziubiński - Filip Drzewiecki 3:50
2-0 Michał Kotlorz - Leszek Laszkiewicz 7:01
2-1 Dong Hwan Song - Ki Sung Kim 7:33
3-1 Krystian Dziubiński - Tomasz Malasiński - Michał Kotlorz 19:53
3-2 Min Ho Cho - Woo Jae Kim - Ki Sung Kim 33:30 w przewadze
4-2 Rzeszutko 36:38
5-2 Patryk Wajda - Krystian Dziubiński 55:05 w przewadze
Sędziowali: Viki Trilar - Gregor Korosec, Ales Lesnjak (wszyscy Słowenia). Kary: 8 - 10 (w tym 2 techniczne minuty). Strzały: 17-25. Najlepsi zawodnicy meczu: Leszek Laszkiewicz - Dong Hwan Song.
POLSKA: Zborowski - Kotlorz (2), Csorich; L. Laszkiewicz (2), Dziubiński, Drzewiecki (2) - Dutka, Kłys; Malasiński, Kolusz, Proszkiewicz (2) - Skrzypkowski, Wajda; Bagiński, Różański, Rzeszutko - Mateusz Rompkowski; Sarnik, Danielak, Łopuski oraz Pasiut. Trener: Wiktor Pysz.
KOREA: Sung Je Park - Woo Jae Kim (2), Hyun Soo Kim; Woo Sang Park, Ki Sung Kim, Dong Hwan Song (2) - Dong Hwan Kim, Don Ku Lee (2); Min Ho Cho (2), Yu Won Lee, Yong Jun Lee - Yoon Hwan Kim, Hyon Ho Oh; Won Jung Kim, Han Sung Kim, Geun Ho Kim - Hyun Mo Hong, Hyun Min Ahn; Tae An Kwon, Sin Il Suh, Seung Jun Lee. Trener: Hee Woo Kim.
Od początku polski zespół uzyskał przewagę i już w 4 minucie padł gol. Dziubiński zagrał do nadjeżdżającego Laszkiewicza, a ten po położeniu bramkarza wpakował krążek do siatki. Siedem minut później zrobiło się 2-0. Nie popisał się koreański bramkarz przepuszczając "gumę" po wrzutce spod bandy Kotlorza. W poprzednich potyczkach to my rozdawaliśmy prezenty, teraz i my go dostaliśmy. Szkoda tylko, że po chwili - przy biernej postawie Kłysa - Song pokonał Zborowskiego. Na siedem sekund przed końcem tercji Kotlorz uruchomił Malasińskiego, który zagrał zza bramki i Dziubiński z najbliższej odległości tylko dołożył łopatkę kija i krążek wpadł pod poprzeczkę.
W drugiej odsłonie podopieczni Wiktora Pysza dużo jeździli, ale nic z tego nie wynikało. Nie potrafili także wykorzystać dwóch osłabień przeciwnika. Za to stracili gola w chwili, gdy na ławce kar przebywał Kotlorz. Niemal z linii końcowej strzelał Min Ho i fatalnie zachował się Zborowski przepuszczając w sobie tylko wiadomy sposób "gumę" pod parkanem. Na nasze szczęście kolejną bramkę sprezentowali nam rywale. Woo Jae Kim wyjeżdżając zza linii końcowej dał sobie odebrać krążek i Rzeszutko skorzystał z życzliwości obrońcy. Sędziowie nie wiadomo dlaczego zaliczyli asystę Różańskiemu.
Trzecią tercję "Biało-czerwoni" zagrali bardzo źle. Przegrywali buliki i w przewadze nie oddawali strzałów. A jak się rozgrywa "zamki" pokazali Koreańczycy i wielkiemu szczęściu możemy zawdzięczać, że nie traciliśmy goli. Na dodatek rywale w końcówce popełnili prosty błąd - mieli za dużo graczy na lodzie i otrzymali dwie karne minuty. Wykorzystał to Wajda, który mocnym uderzeniem z dystansu umieścił krążek pod poprzeczką. Golkiper nie miał szans na skuteczną obronę, bowiem zasłaniał go Kolusz. Po raz pierwszy w Lublanie zabrzmiał Mazurek Dąbrowskiego...
W drugim dzisiejszym meczu:
Węgry - Chorwacja 8-0 (3-0. 5-0, 0-0)
Słowenia - Wielka Brytania 4-3 (1-0, 1-0, 1-3 - 1-0) po dogrywce
1. Węgry 3 9 18- 2
2. Słowenia 3 8 17- 6
3. W. Brytania 3 7 9- 6
4. Polska 3 3 7-11
5. Korea Płd. 3 0 5-11
6. Chorwacja 3 0 2-22
Aktualizacja 15:07, 20:02, 22:25
AnGo