W Lublanie rozpoczęły się hokejowe mistrzostwa świata Dywizji I (grupa B). Polski zespół po niezłej grze uległ gospodarzom - Słowenii 2-3. Przed meczem minutą ciszy uczczono pamięć ofiar katastrofy lotniczej w Smoleńsku. Nasza reprezentacja wystąpiła w koszulkach, na których godło Polski przekreślono czarną szarfą.
Polska - Słowenia 2-3 (1-3, 1-0, 0-0)
0-1 Sabahudin Kovačevič - Mitja Šivic 2:56
1-1 Marian Csorich - Filip Drzewiecki 13:44 w przewadze
1-2 Tomaz Razingar - Mitja Šivic - Andrej Hebar 14:17
1-3 Ziga Pavlin - Gregory Kuznik - Jan Urbas 19:49 w przewadze
2-3 Jarosław Kłys - Tomasz Malasiński - Tomasz Proszkiewicz 24:03 w przewadze
Sędziowali: Miroslav Jebavy (Czechy) - Andreas Kohler (Szwajcaria), Shinichi Takizawa (Japonia). Kary: 10 - 12 min. Strzały: 28-20. Widzów hali Tivoli: 4300.
POLSKA: Zborowski - Kotlorz, Csorich; L. Laszkiewicz (2), Drzewiecki, Pasiut (2) - Dutka, Kłys; Malasiński, Kolusz, Proszkiewicz (2) - Skrzypkowski, Wajda; Bagiński, Różański, Rzeszutko - Mateusz Rompkowski; Sarnik (2), Dziubiński, Danieluk, Łopuski (2). Trener Wiktor Pysz.
SŁOWENIA: Hočevar - Vidmar (2), Kranjc; D. Rodman, M. Rodman (4), Muršak - Tavželj, Kovačevič; Razingar, Šivic (2), Hebar - Pavlin, Kuznik (2); Jeglič, Tičar (2), Urbas - Pretnar, Milovanovič; Goličič, Mušič, Pance. Trener John Harrington.
Gracze meczu: Marian Csorich - Tomaž Razingar.
Biało-czerwoni rozpoczęli z dużym rozmachem i już w początkowych kilkudziesięciu sekundach mieli dwie wyborne okazje. Najpierw Kolusz - po podaniu Proszkiewicza - posłał krążek obok słupka, a następnie Różański z bliska trafił w parkan bramkarza. Co się nie udało Polsce uczynili gospodarze. Šivic wycofał krążek na linię niebieską do Kovačeviča, a ten tak precyzyjnie strzelił, że Zborowski nawet nie próbował interweniować. W 10 minucie na ławkę kar powędrował Tičar, lecz tego nie wykorzystaliśmy. Po chwili kolejny gracz ze Słowenii otrzymał 2 minuty; Šivic faulował Rzeszutkę. Na lodzie pojawił się pierwszy krakowski atak i padło wyrównanie. Drzewiecki zagrał na niebieską linię do Csoricha, który bez przyjęcia mocno strzelił. Hočevar miał już w zasadzie "gumę" w rękawicy, ale ta trafiła w słupek i wtoczyła się za linię bramkową. Długo nie cieszyliśmy się, bowiem proste błędy sprawiły, że Słowenia objęła prowadzenie. Zborowski sparował krążek za bramkę, ale szybko ponownie znalazł się w jego polu bramkowym i Razingar nie miał problemów z wpakowaniem go do pustej siatki. W końcówce tercji to podopieczni Wiktora Pysza dwa razy wędrowali na ławkę kar i srodze się niefrasobliwość zemściła. Miejscowi rozegrali klasyczny "zamek" i po lekkiej wrzutce z linii niebieskiej Kuznika i rykoszecie "guma" znalazła się w bramce.
Druga tercja znów rozpoczęła się od składnych ataków Polaków i strzałów Malasińskiego, Proszkiewicza i Dziubińskiego. Udało się strzelić kontaktowego gola dopiero przy grze w przewadze. Z linii niebieskiej przymierzył Kłys i trafił w "okienko". Zanim to nastąpiło, to mogliśmy stracić gola, bowiem Hebar znalazł się sam przed Zborowskim. W tej odsłonie to nasz zespół dominował, był szybszy, ale brakowało szczęścia pod bramką rywali. Choćby Bagiński, który w ostatnich fragmentach nie trafił z najbliższej odległości.
Ostatnie 20 minut to atak za atak. Słoweńcy więcej uwagi poświęcali defensywie, ale kontry mieli bardzo groźne. W połowie tercji Razingar nie trafił do pustej bramki, a mógł to być rozstrzygający moment meczu. Na sześć minut przed końcem na ławkę kar powędrował Laszkiewicz. Biało-czerwoni przetrzymali trudny okres i stworzyli okazje. Po uderzeniu Pasiuta świetnie spisał się Hočevar, nie trafił też Laszkiewicz. Na 103 sekund przed syreną Vidmar rzucił na bandę Różańskiego i został ukarany. Polski zespół stanął przed szansą wyrównania. Zwłaszcza, że na ostatnie 20 sekund zjechał do boksu Zborowski. Niestety nic to nie dało i Słoweńcy zaczęli turniej od wygranej. Mimo porażki nasz zespół należy pochwalić za ambicję i walkę do końca. Przy odrobinie szczęścia można było to spotkanie wygrać.
W niedzielę gramy z Węgrami i tylko wygrana pozwoli zachować szanse na awans.
W pozostałych meczach:
Węgry - Korea Płd. 4-2 (0-0, 3-1, 1-1)
0-1 Ki-Sung Kim 20:36
1-1 Roger Holeczy 23:09
2-1 Janos Vas 28:51
3-1 Imre Peterdi 31:28
4-1 Csaba Kovacs 41:36 w osłabieniu
4-2 Ki-Sung Kim 49:32 w przewadze
Sędziowali: Władymir Naliwko (Białoruś) - Gregor Korosec (Słowenia), Dymitrij Szabunewicz (Białoruś). Kary: 6 - 12 min.
Chorwacja - Wielka Brytania 1-4 (1-1, 0-2, 0-1)
0-1 Phillips 4:48
1-1 Kanaet 12:45 w podwójnej przewadze
1-2 Ben O'Connor 30:56
1-3 Greg Chambers 37:07
1-4 Robert Dowd 56:29 w przewadze
Sędziowali: Viki Trilar - Matjaz Hribar, Ales Lesnjak (wszyscy Słowenia). Kary: 16 - 12 min.
1. W. Brytania 1 3 4-1
2. Węgry 1 3 4-2
3. Słowenia 1 3 3-2
4. Polska 1 0 2-3
5. Korea Płd. 1 0 2-4
6. Chorwacja 1 0 1-4
W niedzielę, w drugim dniu grają: Wielka Brytania - Korea Płd. (13), Węgry - Polska (16.30 Polsat Sport), Słowenia - Chorwacja (20).
AnGo