W sobotnie południe odbyło się najciekawsze spotkanie w III lidze małopolsko-świętokrzyskiej. Druga w tabeli Garbarnia podejmowała lidera z Ostrowca Świętokrzyskiego i wygrała 3-1. To sprawia, że "Brązowi" mają już tylko dwa punkty straty do KSZO.
Garbarnia Kraków - KP KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski 3-1 (3-0)
1-0 Marcin Grunt 27 (samob.)
2-0 Krzysztof Kalemba 36 (karny)
3-0 Marek Masiuda 41
3-1 Damian Mężyk 81 (głową)
Sędziowali: Michał Górka - Daniel Witek, Szymon Wiśniowski (KS Tarnów). Żółte kartki: Siedlarz, Piszczek - Kapsa.
GARBARNIA: Cabaj - Piszczek (87 Szymonik), Kalemba, Grzesiak, Pawłowicz - Pietras, Masiuda, Stokłosa (65 Liput), Ferens - Serafin (76 Wcisło), Siedlarz (50 Górecki). Trener: Mirosław Hajdo.
KSZO: Wierzgacz - Stachurski, Łatkowski, Grunt (46 Sołtykiewicz), Persona - Mikołajek (77 Dziadowicz), Mianowany, Nogaj, Bełczowski (46 Kapsa) - Jamróz, Czajkowski (73 Mężyk). Trener: Tadeusz Krawiec.
"Garbarze" od początku zaatakowali rywala i z dużej przewagi musiały paść bramki. W 27 minucie - po akcji lewą stroną - główkował Siedlarz, a zmierzającą do siatki piłkę próbował jeszcze wybić także głową Grunt. Uczynił to tak niefortunnie, że futbolówka wpadła do bramki. Dziewięć minut później Piszczek był faulowany w polu karnym przez Czajkowskiego. Podyktowaną "11" pewnie wykorzystał Kalemba zupełnie myląc bramkarza. W 40 minucie po lobie w wykonaniu jednego z graczy Garbarni piłka minęła linię bramkową, lecz sędziowie nie zareagowali. Gospodarze akcję kontynuowali i Masiuda uderzeniem z 13-14 metrów po ziemi podwyższył rezultat na 3-0.
Goście mieli jedną dobrą sytuację w 39 minucie, kiedy egzekwowali rzut wolny z 17 metrów; futbolówka uderzona przez Nogaja odbiła się od "muru" i wyszła na róg.
Po przerwie sporą przewagę osiągnęli przyjezdni, ale kontry miejscowych były groźne. W 56 minucie powinno być 4-0; po zagraniu z prawej strony bez przyjęcia strzelał rezerwowy Górecki, jednak piłka minęła słupek. Po chwili Serafin obsłużony prostopadłym podaniem znalazł się sam przed Wierzgaczem i posłał futbolówkę tuż obok słupka. W 76 minucie nie pokryty Mężyk z bliska trafił w słupek. Ten sam piłkarz cztery minuty później z kilku metrów nie potrafił skierować głową piłki w światło bramki. Udało mu się za trzecim razem; po wrzutce z lewej strony uprzedził "główką" debiutującego Marcina Cabaja i futbolówka po odbiciu się od poprzeczki wpadła do siatki. W doliczonym czasie gry sędzia nie uznał gola dla KSZO, bowiem wcześniej asystent podniósł chorągiewkę.
(gst)