Apetyty kibiców Nidy na poprawienie dorobku punktowego przez ekipę z Pińczowa nie zostały zaspokojone. Rywale z Muszyny wykazali się zabójczą skutecznością w końcowej fazie meczu i Poprad wygrał wysoko.
Nida Pińczów - Poprad Muszyna 0-3 (0-0)
0-1 Damasiewicz 75
0-2 Trybulec 83
0-3 Drąg 88
Sędziował Rafał Rzeszutek (Starachowice). Żółte kartki: Merklinger, Biernacki, T. Bomba, Plata. Widzów 300.
NIDA: A. Zyguła - Kempkiewicz, Kucybała, Szafraniec (40 Wilkus), Myca, Karasek, Ł. Mika, Biały, Kupczyk, B. Zyguła (69 Baran), Sobczyk,
POPRAD: D. Bomba - Merklinger, Polański, Peciak, Saratowicz, Damasiewicz, Hlousek (69 Drąg), Biernacki (88 Jędrusik), T. Bomba, Plata (88 Szajnicki), Cempa (63 Trybulec).
Wprawdzie wszystkie bramki dla Popradu padły w ostatniej fazie meczu, ale zdecydowana wyższość zespołu z Muszyny była widoczna przez całe spotkanie. Poprad rozegrał w Pińczowie znakomitą partię i już do przerwy powinien wyraźnie prowadzić. W bardzo dogodnych względnie dogodnych sytuacjach znaleźli się m. in. Plata, Cempa, Biernacki czy najlepszy na boisku Damasiewicz.
Właśnie Damasiewicz otworzył wynik i bez wątpienia był to piękny gol. Pomocnik Popradu oddał soczysty strzał z dystansu i A. Zyguła nie miał szans. A później śladem Damasiewicza poszedł duet rezerwowych. Najpierw wpisał się na listę Trybulec, a po nim Drąg.
Wobec powyższego trudno się dziwić, że wielce zadowolony był prezes Popradu, Stanisław Sułkowski, który w rozmowie telefonicznej nie szczędził zasłużonych komplementów piłkarzom klubu, któremu z powodzeniem szefuje.
cgst