Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Aktualności
Biało-czerwoni przegrali z Czechami2023-03-24 23:56:00

Od porażki z Czechami reprezentacja Polski rozpoczęła batalię o awans do przyszłorocznych mistrzostw Europy. Biało-czerwoni już po trzech minutach przegrywali z Czechami 0:2 i nie zdołali odrobić strat. Ostatecznie ulegli rywalowi 1:3. Kolejne spotkanie Polacy rozegrają 27 marca z Albanią na PGE Narodowym.


24 marca 2023, Praga

Czechy – Polska 3-1 (2-0)

1-0 Ladislav Krejci 1

2-0 Tomas Cvancara 3

3-0 Jan Kuchta 64

3-1 Damian Szymański 87

Sędziował Tasos Sidiropoulos (Grecja). Żółte kartki: Soucek, Brabec (Czechy). Widzów 19 045.

CZECHY: Jiri Pavlenka – Tomas Holes, Jakub Brabec, Ladislav Krejci – Vladimir Coufal (71 David Doudera), Alex Kral, Tomas Soucek, David Jurasek (89 Jaroslav Zeleny) – Tomas Cvancara (65 Mojmir Chytil), Adam Hlożek (89 Vaclav Cerny), Jan Kuchta (71 Antonin Barak).

POLSKA: Wojciech Szczęsny – Matty Cash (9 Robert Gumny), Jan Bednarek, Jakub Kiwior, Michał Karbownik (46 Michał Skóraś) – Przemysław Frankowski, Krystian Bielik (46 Karol Świderski), Piotr Zieliński, Karol Linetty (77 Damian Szymański), Sebastian Szymański (65 Nicola Zalewski) – Robert Lewandowski.


Czesi przystąpili do rywalizacji bez swojego największego gwiazdora, Patrika Schicka.


Biało-czerwonych w stolicy Czech powitał doping kilku tysięcy polskich kibiców. Niestety, już w pierwszej minucie stało się coś, czego nikt się nie mógł spodziewać. Po długim wrzucie z autu Vladimira Coufala piłka dotarła do Ladislava Krejciego, a ten pokonał uderzeniem głową Wojciecha Szczęsnego. Zanim szok po pierwszym trafieniu minął, Polacy musieli pogodzić się z drugim ciosem. Z lewej strony boiska dośrodkował David Jurasek, a piłkę do siatki skierował Tomas Cvancara. Po niespełna trzech minutach Polacy przegrywali więc 0-2. Na domiar złego urazu doznał Matty Cash, którego miejsce na murawie w 9. minucie zajął Robert Gumny.


Oszołomieni takim obrotem spraw biało-czerwoni starali się uspokoić grę, lecz doskonale zorganizowani gospodarze nie pozwalali im na zbyt wiele. Drużyna Jaroslava Silhavego atakowała wysokim pressingiem, a po odbiorze piłki błyskawicznie do akcji wkraczali skrzydłowi, sprawiający polskiej defensywie mnóstwo problemów. Dopiero w 20. minucie biało-czerwoni stworzyli pierwsze zagrożenie pod bramką Jiriego Pavlenki. Robert Lewandowski miękko wciął piłkę za plecy obrońców, tam Sebastian Szymański zagrał do Przemysława Frankowskiego, a pomocnik RC Lens oddał strzał. Niestety, z jego uderzeniem poradził sobie czeski golkiper. Z biegiem czasu gra nieco się wyrównała, Czesi nie byli już stroną absolutnie przeważającą, lecz biało-czerwonym wciąż brakowało jednej akcji, która pozytywnie by ich „nakręciła”. Na pięć minut przed końcem pierwszej połowy na uderzenie zza pola karnego zdecydował się Karol Linetty, ale skutecznie interweniował Pavlenka. Na domiar złego, w doliczonym czasie Czesi byli bardzo blisko zdobycia trzeciej bramki, jednak świetnie spisał się Wojciech Szczęsny, broniąc zarówno pierwszy strzał, jak i dobitkę Ladislava Krejciego. 


Na drugą połowę w zespole biało-czerwonych nie wybiegli już Krystian Bielik i Michał Karbownik. Ich miejsce zajęli Michał Skóraś oraz Karol Świderski, co było jasnym sygnałem do ofensywy. Polacy ruszyli do pressingu ze zdecydowanie większym animuszem i coraz częściej przejmowali piłkę na połowie rywala. Ciężka praca wykonana przez Czechów w pierwszej odsłonie również znajdowała swoje odzwierciedlenie w ich poczynaniach. W 55. minucie po rzucie rożnym i zgraniu Karola Świderskiego strzał oddał Robert Lewandowski, ale piłka znalazła się ostatecznie w rękach Jiriego Pavlenki.


Polacy prezentowali się zdecydowanie lepiej niż w pierwszej połowie, ale cofnięci większą liczbą zawodników gospodarze skutecznie rozbijali kolejne próby polskiej ofensywy. Oczekiwali na szanse kontrataków i po jednym z nich mogli zaskoczyć biało-czerwonych. Z uderzeniem Tomasa Cvancary poradził sobie jednak Wojciech Szczęsny. Niestety, kolejną akcję Czesi wykończyli już wzorowo. Po dograniu Alexa Krala z lewej strony boiska piłki nie sięgnął Jakub Kiwior, a formalności dopełnił Jan Kuchta.


Trzecie trafienie Czechów praktycznie zamknęło mecz dla biało-czerwonych. Ponownie zwolnili tempo gry, nie atakując już z tak dużym zaangażowaniem, jak w premierowych minutach drugiej połowy. W ostatnich minutach Polacy zdołali jeszcze zmniejszyć rozmiary porażki, gdy po rzucie rożnym piłkę do siatki skierował Damian Szymański. Nie zmieniło to jednak dorobku punktowego – biało-czerwoni w selekcjonerskim debiucie Fernando Santosa musieli pogodzić się z przegraną. Kolejne starcie Polacy rozegrają w poniedziałek o 20:45 na PGE Narodowym. Ich przeciwnikiem będzie kadra Albanii.


Trener Fernando Santos: Dzisiaj nic nie poszło po naszej myśli


– Przede wszystkim chciałbym pogratulować drużynie Czech, która zasłużyła na to zwycięstwo. Dzisiaj nic nie poszło po naszej myśli. Kiedy w pierwszych minutach spotkania traci się dwa gole, ciężko jest się przestawić – biorę za to odpowiedzialność. Po porażkach zawsze jest ciężko. Teraz musimy przeanalizować ten mecz, ale nie ulega wątpliwości, że wiele rzeczy musimy poprawić. Na gorąco mogę powiedzieć, że zbyt rzadko posiadaliśmy piłkę. A kiedy już ją mieliśmy, nasi rywale wysoko nas atakowali. Czesi są mocni w fazie przejścia z defensywy do ofensywy i dzisiaj to potwierdzili.


– Teraz musimy schłodzić głowy. W najbliższych dniach popracujemy zarówno nad stroną mentalną, jak i taktyczną. Równowaga między obroną i dobrym atakiem jest niezwykle ważna – podkreślałem to już podczas jednej z konferencji. Będziemy nad tym pracować, bo wierzę, że ci piłkarze są w stanie tę równowagę zachowywać. Chcemy strzelać gole, ale nie możemy ich tak łatwo tracić.


pzpn.pl


Mołdawia - Wyspy Owcze 1-1 (0-1)

0-1 Mads Mikkelsen 27

1-1 Ion Nicolaescu 87 (karny)


1.jpg
2.jpg
3.jpg
4.jpg
5.jpg


2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty