O pierwsze w historii zwycięstwo walczyła z Niemcami piłkarska reprezentacja Polski. Była blisko szczęścia, bo w 90 minucie prowadziła 2-1, w ostatnich sekundach Niemcy zdobyli wyrównującą bramkę, na którą jednak zasłużyli. Mogli wysoko prowadzić po pierwszej połowie, gdyby nie Wojciech Szczęsny w bramce.
Polska - Niemcy 2-2 (0-0)
1-0 Lewandowski 55
1-1 Kroos 68, karny
2-1 Błaszczykowski 90, karny
2-2 Cacau 90+3
Żółte kartki: Głowacki - Kroos. Czerwona kartka - Głowacki (80, 2. żółta).
POLSKA: Szczęsny - Wasilewski, Głowacki, Perquis (72 Glik), Wawrzyniak - Błaszczykowski (90+3 Pawłowski), Dudka, Murawski, Mierzejewski (84 Rybus), Peszko (64 Matuszczyk) - Lewandowski (79 Brożek).
NIEMCY: Wiese - Träsch, Mertesacker, Boateng, Lahm (46 Schmelzer) - Schürrle, Rolfes (77 Bender), Kroos, Götze, Podolski (60 Müller) - Klose (46 Cacau).
Franciszek Smuda przewidywał, że w pierwszym składzie wyjdzie Ludovic Obraniak, ale musiał go ściągnąć z rozgrzewki: - Już na początku mieliśmy problem, bo Niemcy interweniowali, że Obraniak nie może grać po czerwonej kartce w meczu z Meksykiem.
Ostateczne zastąpił go Mierzejewski, ale nerwowe w wykonaniu Polaków pierwsze minuty mogły mieć katastrofalne skutki, gdyby nie Wojciech Szczęsny w bramce. Naprawiał błąd obrońców (w tym Perquisa) wybijając strzał Klose z kilku metrów, a potem Lahma z lewej strony pola karnego.
Polacy otrząsnęli się po 10 minutach i przeprowadzili kontrę, która mogła przynieść bramkę. Po podaniu Lewandowskiego Peszko wyszedł lewą stroną sam na bramkarza Niemiec. Wiese wybił nogami strzał Polaka.
Niemcy wciąż jednak byli groźniejsi. W 20 min znów mieli świetną szansę. Klose naciskany przez Głowackiego nie zdołał na 3. metrze popchnąć piłki przed siebie, a była idealnie dograna wzdłuż bramki.
W 28 min Polacy odpowiedzieli drugą świetną kontrą, po której Peszko znów z lewej strony pola karnego strzelał, tym razem obok Wiese, ale tylko w boczną siatkę.
W 31 min po raz kolejny i to raz za razem musiał wykazywać się Szczęsny. Wybijał piłkę po strzale Niemców, a za chwilę wyłuskiwał futbolówkę w polu bramkowym spod nóg Klosego, gdy znalazła się tam po błędzie Głowackiego. Ale to co Szczęsny pokazał w 42 min, to już były majstersztyk - najpierw wybił strzał Podolskiego w polu karnym, a zaraz po nim wybił instynktownie ręką piłkę, którą próbował dobić Klose.
Tymczasem kolejną stworzoną po kontrze szansę Polaków zmarnował Peszko. Po podaniu Lewandowskiego piłka uciekła mu za daleko i szybciej był przy niej Wiese, który jeszcze ściął Polaka.
Do przerwy nie padły bramki, ale Polacy czyste konto zawdzięczali wyłącznie Szczęsnemu.
Spokojnie zaczęła się druga połowa. Niemcy wyszli na nią z dwoma zmianami w składzie i właśnie jeden ze zmienników miał w 52 min bramkową szansę - Cacau strzelał tuż obok słupka.
Niewykorzystane okazje zemściły się na Niemcach w 55 min, gdy Polacy znów przeprowadzili groźną kontrę. Błaszczykowski zagrał szybko ze środka do wchodzącego w pole karne Dudki, tego - szarżującego na bramkę - sfaulował bramkarz. Gdy inni czekali na gwizdek o karnym, Lewandowski przejął piłkę i posłał ją do bramki. Sędzia nie musiał już zarządzać karnego.
Gol ośmielił Polaków - strzelali Murawski, za nim Błaszczykowski, tuż obok celu. W 65 min świetną akcję Błaszczykowskiego prawą stroną musiał przerywać faulem Schmelzer, któremu Polak założył "siatkę". Z rzutu wolnego Mierzejewski trafił w nogi zawodników w murze.
W 67 min Głowacki zatrzymał w polu karnym - zdaniem sędziego faulem - Müllera. Rzut karny lekkim, ale trudnym technicznym strzałem wykorzystał Kroos i Niemcy wyrównali na 1-1. Głowacki zobaczył zaś żółtą kartkę.
W 77 min Schürrle z 16 metrów mógł wpakować futbolówkę w róg bramki, ale na przeszkodzie znów stanął Szczęsny. Wybił piłkę na poprzeczkę.
Końcówka meczu zapowiadała się trudna. W 80 min z drugą żółtą kartką, tym razem za faul na Götzem, zszedł Głowacki i Polacy musieli radzić sobie w dziesiątkę. Sensacyjnie zrobiło się więc w 90 min, gdy świetną akcję Brożka przerwał faulem w polu karnym Wiese. Polacy dostali rzut karny, który pewnie wykorzystał Błaszczykowski i na chwilę przed końcem prowadzili 2-1.
Mieli przez dwie minuty utrzymać wynik, ale nie dali rady. Na prawej stronie pola karnego Müllera nie powstrzymał Wawrzyniak, bo się poślizgnął. Niemiec dograł piłkę przed bramkę, a z 4 metrów pod poprzeczkę wpakował ją Cacau.
To był 17. w historii mecz Polska - Niemcy, piąty zakończony remisem (12 Polacy przegrali). - Jak się traci w ostatniej sekundzie bramkę, po takiej głupiej akcji, to musimy być źli. Zabrakło pięciu sekund, dobrze, że to był mecz towarzyski, a nie na Euro - żałował Robert Lewandowski i dodawał: - Mieliśmy swoje sytuacje, ale Niemcy też. Ze zbyt dużym respektem chyba podeszliśmy do rywali, trzeba było przez to dużo biegać za piłką, tracić siły, ale potem udało się strzelić dwie bramki, na które przecież długo czekaliśmy w meczach z Niemcami.
Niepocieszony był jeden z polskich bohaterów meczu Wojciech Szczęsny: - W takich okolicznościach stracić bramkę, gdy mieliśmy już mecz wygrany? To nie powinno się zdarzyć. Kilka razy udało mi się fajnie bronić bo strzałach Niemców, ale po prostu wykonywałem tylko swoją robotę. Przy wyniku 2-1 przyjąłbym określenie mnie jako bohatera, ale przy 2-2 nie przyjmuję - mówił Szczęsny.
Franciszek Smuda mógł być pierwszym polskim trenerem, który poprowadzi zespół do zwycięstwa nad Niemcami: - To dopiero pierwszy mój mecz z Niemcami, może wygram na mistrzostwach Europy. Jestem zadowolony z zespołu po tych dwóch meczach z Meksykiem i Niemcami. Szczególnie, że z Niemcami nie mogliśmy zagrać w pełnym składzie - mówił.
Smuda dobrze ocenił debiut Perquisa. - Przyjechał z lekką kontuzją, ale chciał zagrać debiut z Niemcami, myślę, że to był poprawny debiut.
st