"Nieważne jak wyjdziemy z tej bitwy - jesteśmy czarnym koniem pucharowej gonitwy - taki transparent kibiców Podbeskidzia powitał Lecha, który w Bielsku walczył o awans do finału Pucharu Polski. Czarny koń prowadził już 2-0, ale potem na boisko weszli Semir Stilić i Artjoms Rudnevs...
Podbeskidzie Bielsko - Lech Poznań 2-3 (1-0)
1-0 Chmiel 25
2-0 Malinowski 58
2-1 Stilić 73
2-2 Rudnevs 75
2-3 Rudnevs 90+3
Sędziował Włodzimierz Bartos. Żółte kartki: Patejuk, Cieńciała, Cieśliński - Arboleda, Kirwiec. Czerwoba kartka - Cieśliński (90, 2. żółta).
Podbeskidzie: Zajac - Cienciała, Broniewicz, Konieczny, Górkiewicz - Rogalski, Łatka, Koman, Chmiel (78 Cieśliński) - Zaremba (57 Malinowski), Patejuk (64 Demjan).
Lech: Kotorowski - Kikut (46 Kikut), Arboleda, Bosacki, Henriquez - Wilk, Murawski, Injac, Kriwiec - Ślusarski (46 Rudnevs), Ubiparip (63 Kiełb).
Podbeskidzie prowadziło z Lechem do przerwy 1-0, a ponieważ w pierwszym meczu tej pary był remis, bliżej awansu jest I-ligowiec. - Sytuacja wymknęła się nam spod kontroli, nie braliśmy pod uwagę straty bramki, teraz na poważnie musimy zaatakować, a z tyłu grać uważnie - mówił w połowie walki Krzysztof Kotorowski, bramkarz mistrza Polski.
Bielszczanie przetrwali trudny dla nich początek, kiedy Lech miał dwie stuprocentowe szanse, a potem odzyskali odwagę, co w 25 min przyniosło im ładną akcję i niespodziewaną bramkę Chmiela, zdobytą inteligentnym technicznym strzałem po podaniu Górkiewicza.
Gra odtąd była wyrównana, a Podbeskidzie miało nawet kolejne bramkowe szanse, ale do przerwy wynik się nie zmienił.
W 58 min, zaraz po wejściu na boisko, drugą bramkę dla Podbeskidzia zdobył Malinowski i sytuacja mistrzów Polski zrobiła się więcej niż trudna. Ale na boisku byli już też Stilić i Rudnevs. Ich bramki zdobyte w dwie minuty całkiem odmieniły sytuację. Wynik 2-2 premiował już Lecha. Parę minut później Rudnevs miał szansę ostatecznie przesądzić o awansie Lecha, ale w sytuacji sam na sam przegrał z Zajacem, w ostatniej sekundzie meczu kolejnej szansy nie zmarnował. Rudnevs znów okazał się skarbem Lecha.
Jak padły bramki
1-0 Chmiel 25
Akcję rozpoczął Rogalski, podał na lewe skrzydło do Górkiewicza, ten dograł do Chmiela, który płaskim strzałem umieścił piłkę w bramce.
2-0 Malinowski 58
Kontra Podbeskidzia. Chmiel wypuszcza w uliczkę Malinowskiego, ten sprintem z piłką ucieka Arboledzie, wychodzi sam na Kotorowskiego i pokonuje bramkarza Lecha!
2-1 Stilić 73
Kontra Lecha po rzucie różnym dla Górali. Stilic wpadł w pole karne i umieścił spokojnie piłkę w bramce
2-2 Rudnevs 75
Znów kontra gości, pierwszą nawałnicę w swoim polu karnym Podbeskidzie przetrwało, ale piłkę na lewej stronie przejął Stilić i miękko wrzucił piłkę w pole karne, a tam był gdzie trzeba Rudnevs, wyskoczył ipodbił piłkę pod poprzeczkę nad rękami Zajaca.