Facebook
kontakt
logo
Tempo logo
„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników. Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie! Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Strona główna > Flesh z kraju i ze świata
Z 2-0 zrobiło się 2-3, Lech w finale PP2011-04-19 22:20:00

"Nieważne jak wyjdziemy z tej bitwy - jesteśmy czarnym koniem pucharowej gonitwy - taki transparent kibiców Podbeskidzia powitał Lecha, który w Bielsku walczył o awans do finału Pucharu Polski. Czarny koń prowadził już 2-0, ale potem na boisko weszli Semir Stilić i Artjoms Rudnevs...


Podbeskidzie Bielsko - Lech Poznań 2-3 (1-0)

1-0 Chmiel 25
2-0 Malinowski 58
2-1 Stilić 73

2-2 Rudnevs 75

2-3 Rudnevs 90+3

Sędziował Włodzimierz Bartos. Żółte kartki: Patejuk, Cieńciała, Cieśliński - Arboleda, Kirwiec. Czerwoba kartka - Cieśliński (90, 2. żółta).
Podbeskidzie: Zajac - Cienciała, Broniewicz, Konieczny, Górkiewicz - Rogalski, Łatka, Koman, Chmiel (78 Cieśliński) - Zaremba (57 Malinowski), Patejuk (64 Demjan).
Lech: Kotorowski - Kikut (46 Kikut), Arboleda, Bosacki, Henriquez - Wilk, Murawski, Injac, Kriwiec - Ślusarski (46 Rudnevs), Ubiparip (63 Kiełb).

 

Podbeskidzie prowadziło z Lechem do przerwy 1-0, a ponieważ w pierwszym meczu tej pary był remis, bliżej awansu jest I-ligowiec. - Sytuacja wymknęła się nam spod kontroli, nie braliśmy pod uwagę straty bramki, teraz na poważnie musimy zaatakować, a z tyłu grać uważnie - mówił w połowie walki Krzysztof Kotorowski, bramkarz mistrza Polski.

Bielszczanie przetrwali trudny dla nich początek, kiedy Lech miał dwie stuprocentowe szanse, a potem odzyskali odwagę, co w 25 min przyniosło im ładną akcję i niespodziewaną bramkę Chmiela, zdobytą inteligentnym technicznym strzałem po podaniu Górkiewicza.

Gra odtąd była wyrównana, a Podbeskidzie miało nawet kolejne bramkowe szanse, ale do przerwy wynik się nie zmienił.

 

W 58 min, zaraz po wejściu na boisko, drugą bramkę dla Podbeskidzia zdobył Malinowski i sytuacja mistrzów Polski zrobiła się więcej niż trudna. Ale na boisku byli już też Stilić i Rudnevs. Ich bramki zdobyte w dwie minuty całkiem odmieniły sytuację. Wynik 2-2 premiował już Lecha. Parę minut później Rudnevs miał szansę ostatecznie przesądzić o awansie Lecha, ale w sytuacji sam na sam przegrał z Zajacem, w ostatniej sekundzie meczu kolejnej szansy nie zmarnował. Rudnevs znów okazał się skarbem Lecha.

 

Jak padły bramki
1-0 Chmiel 25
Akcję rozpoczął Rogalski, podał na lewe skrzydło do Górkiewicza, ten dograł do Chmiela, który płaskim strzałem umieścił piłkę w bramce.


2-0 Malinowski 58
Kontra Podbeskidzia. Chmiel wypuszcza w uliczkę Malinowskiego, ten sprintem z piłką ucieka Arboledzie, wychodzi sam na Kotorowskiego i pokonuje bramkarza Lecha!

2-1 Stilić 73
Kontra Lecha po rzucie różnym dla Górali. Stilic wpadł w pole karne i umieścił spokojnie piłkę w bramce


2-2 Rudnevs 75
Znów kontra gości, pierwszą nawałnicę w swoim polu karnym Podbeskidzie przetrwało, ale piłkę na lewej stronie przejął Stilić i miękko wrzucił piłkę w pole karne, a tam był gdzie trzeba Rudnevs, wyskoczył ipodbił piłkę pod poprzeczkę nad rękami Zajaca.


rudnevs 211.jpg



więcej wiadomości >>>
2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone
Web design by Raszty