Facebook
kontakt
logo
Tempo logo
„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników. Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie! Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Strona główna > Flesh z kraju i ze świata
"W Kuusamo każdy chce skakać, ale prawdziwa walka zaczyna się później"2010-11-24 15:11:00

- Nie dziwmy się, że Adam Małysz bardzo chce tam pojechać. To jest tak, że wszyscy na ten konkurs strasznie czekają i chcą jechać, a po nim opowiadają, że mogłoby tego konkursu nie być. To właśnie Kuusamo z całą swą otoczką - mówi przed startem PŚ w skokach narciarskich trener kadry Łukasz Kruczek.


- Podał pan skład wcześniej, niż było w planie. Problemy z pogodą w Kuusamo?

Łukasz Kruczek: - Rzeczywiście, treningi były skrócone, natomiast pobyt nie. Zaczęło wiać i nie mogliśmy przeprowadzić dwóch ostatnich treningów na skoczni. W związku z tym mamy pewien niedosyt. Nie chodzi jednak o to, że dodatkowe skoki wpłynęłyby na formę zawodników, natomiast gdyby wszystko się udało zgodnie z planem, bylibyśmy bardziej zadowoleni.

- W Kuusamo było bardzo zimno?

- Tylko jeden dzień było –13 stopni, a generalnie po –5. Taka lekka zima. Armatki pracowały non stop i całe Kuusamo było zasłonięte śniegiem, które one wyprodukowały.

- Udało się przejście z igelitu na śnieg?

- Myślę, że tak. Jednym zajęło to trochę więcej czasu, innym mniej. Zaczęliśmy spokojnie, podobnie jak w zeszłym roku, czyli na początku nie zmienialiśmy sprzętu, tylko dopasowaliśmy ten letni do zimowych warunków. Dopiero gdy zawodnicy osiągnęli względną stabilność skakania, wtedy zaczęliśmy się bawić ze zmianą sprzętu. Najwcześniej przeszedł na sprzęt zimowy Kamil Stoch, a potem po kolei wprowadzaliśmy go pozostałym zawodnikom.

- Jaka jest różnica między letnim a zimowym sprzętem?

- Jeżdżenie na ceramice jest znacznie łatwiejsze, niż na śniegu. Sprzęt igelitowy jest bardziej zniszczony, stąd zawodnicy mają mniejsze prędkości najazdowe. Poza tym z innych kompozytów zbudowane są spody nart – chodzi o strukturę chemiczną. Letnie narty są po prostu wolniejsze zimą. Grzesiek Sobczyk wykonał nam zimowe struktury na letnich nartach i tak zaczęliśmy treningi.

- Co można powiedzieć o formie kadry?

- Nic, nie było z kim się porównać. Na tej samej skoczni trenowali także Finowie, ale w innych godzinach niż my. Nas było za dużo, aby inna grupa mogła się dołączyć i prowadzić w miarę płynny trening. 15-16 osób to jest optymalna wielkość grupy. Gdy skoczków jest więcej, robi się tłok. A jeśli do tego jest tak zimno, jak było na tym zgrupowaniu, to jest to dość niekorzystne, treningi nie są tak efektywne.

- Zawodnicy skaczą podobnie jak na wcześniejszych treningach?


- Nie da się tego tak łatwo przenieść z letnich na zimowe skoki. Technicznie skoki są podobne, ale potrzebujemy porównania z innymi ekipami. Kiedy wszyscy się w końcu zjadą, to po pierwszych treningach będzie już wiadomo, na czym się stoi

- Chwalił pan wcześniej Łukasza Rutkowskiego, a tymczasem nie zmieścił się do składu na Kuusamo.


- Pamiętajmy, że musimy cały czas układać tak kadrę na zawody, aby wciąż walczyć o kwotę startową. W Finlandii Łukasz skakał w kratkę. Miał skoki bardzo dobre, które kwalifikowałyby go na 100% do skakania w Pucharze Świata, miał też większe wpadki. Cała dyspozycja jest jednak in plus. Myślę, że gdybyśmy jeszcze poczekali i potrenowali 2-3 dni dłużej na śniegu, to skład mógłby właśnie o Łukasza ulec zmianie. Uznaliśmy jednak, że to jest optimum na tę chwilę i Łukasz zacznie starty od Pucharu Kontynentalnego.

- A pozostali – Rafał Śliż i Maciej Kot?

- Podobna sytuacja – miejsc mamy tylko siedem. Oni też skaczą w kratkę, natomiast powinno się zdecydowanie wyróżnić postawę Maćka na tym zgrupowaniu. To było jedno z nielicznych, na których skakał dobrze, lepiej niż w zawodach. Jego skoki były tym razem bardzo pozytywne.

- Niby aż siedem miejsc, ale teraz nie wystarcza dobra forma, aby pojechać na Puchar Świata. Trzeba pokonać pozostałych kadrowiczów.

- To buduje rywalizację w grupie, tym bardziej, że atakują jeszcze zawodnicy z kadry młodzieżowej. To stwarza dla nas bardziej komfortową sytuację, bo kadrowicze cały czas muszą podnosić formę i walczyć, by móc pojechać na zawody.

- Znów skakaliście z kadrą młodzieżową. Jak ich forma?

- Bardzo dobrze prezentuje się Klimek Murańka. Dobrze skakał także Grzesiek Miętus, choć bardziej w kratkę, nie miał takiej stabilizacji. To najbardziej wyróżniający się zawodnicy. Nie ma jakiejś przepaści między kadrą A, a młodzieżową. Oni są na swoim poziomie, nie można ich poganiać. Nie wymagajmy od młodych skoczków, aby skakali na takim poziomie, jak ich starsi koledzy z pierwszej kadry. Mają całkiem inne cele, do pierwszych startów jeszcze daleko, a do najważniejszego celu – mistrzostw świata juniorów – jeszcze dalej. Ta kadra jest zróżnicowana, nie tak wyrównana jak kadra A. Są zawodnicy błyszczący, jak teraz Klimek czy Grzesiek, ale i są skoczkowie całkiem młodzi, świeży w tej kadrze. Ci drudzy potrzebują więcej czasu, aby w ogóle dotrzeć do bycia w kadrze.

- Co będą teraz robić ci, którzy zostają w kraju?

- Jesteśmy na etapie poszukiwania skoczni. Ten tydzień będą mieć na pewno odpuszczony, natomiast końcem tygodnia lub początkiem następnego oni muszą już gdzieś skakać. Optujemy, aby to było gdzieś bliżej, któraś z pobliskich skoczni. Najlepiej, gdyby to był Szczyrk. Podobno zima ma przyjść, więc wtedy kwestią byłoby zmobilizowanie tamtejszego oddziału COS, żeby przygotował ten obiekt. Jeśli nie – ruszymy na zagraniczny obiekt, a w ostateczności na jakąś skandynawską skocznię.

- Po Kuusamo są możliwe jakieś zmiany w składzie?

- Zobaczymy, jak to pójdzie. Raczej na pewno pierwsze dwa fińskie starty – Kuusamo i Kuopio – bez zmian, bo nie mamy za bardzo możliwości ku temu. Natomiast co do Lillehammer, to się dopiero okaże.

- Kiedy poznamy skład na konkurs drużynowy?

- Po kwalifikacjach. To jest kwestia dyspozycji dnia. Zobaczymy też, jak będzie z warunkami, bo są zawodnicy, którzy skaczą lepiej w trudnych warunkach, inni lepiej przy lepszych.

- Jakie są prognozy?

- Bardzo optymistyczne. Ma być bardzo zimno, około minus osiemnastu – dwudziestu stopni, lekki wiatr. Natomiast obawiamy się kierunku wiatru, bo ma być przedni. A my właśnie z powodu takiego wiatru musieliśmy zrezygnować ze skakania, bo już się nie dało. W górnej części skoczni, tuż za progiem, wiało dość mocno z przodu, a później było z tyłu. To jest skakanie trudne i zbyt niebezpieczne na trening.

- Są nerwy przed początkiem Pucharu Świata?

- Jedziemy spokojnie na pierwsze zawody, bez jakiegoś specjalnego szaleństwa. Znamy Kuusamo z każdej strony.

- Stawiacie sobie jakieś cele na te pierwsze konkursy?

- Na cały sezon tak, natomiast w pierwszych zawodach chodzi po prostu o to, aby wystartować i mieć dobry konkurs. On jest o tyle ważny, że jeśli pierwsze zawody są pozytywne, to dalej jest łatwiej. A kiedy pierwszy konkurs jest zaburzony, to później trzeba gonić. Nie stawiamy celów, nie ma nacisków, bo one przynoszą odwrotne skutki. Wszystko okaże się w sobotę i niedzielę.

- Kolano Adama Małysza wciąż nie jest w pełni sprawne. Może lepiej, gdyby odpuścił Kuusamo, w którym i tak zawsze rządzi wiatr?

- Nie dziwmy się, że Adam bardzo chce tam pojechać. To jest tak, że wszyscy na ten konkurs strasznie czekają i chcą jechać, a po nim opowiadają, że mogłoby tego konkursu nie być. To właśnie Kuusamo z całą swą otoczką. Słuchając tego, co mówią inni, to wszystkie ekipy podchodzą do tych pierwszych zawodów z dystansem. Kuusamo trzeba odbębnić, bo jest w kalendarzu, natomiast prawdziwa walka zaczyna się dopiero później.


Rozmawiała ALICJA KOSMAN/PZN





więcej wiadomości >>>
2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone
Web design by Raszty