Legia Warszawa pokonała 2-0 lidera Ekstraklasy - Jagiellonię. Trzy punkty podopiecznym Macieja Skorży zapewniły samobójcze trafienie Andriusa Skerli oraz gol Jakuba Rzeźniczaka.
Trener Maciej Skorża: To bardzo cenne zwycięstwo
Bohater meczu: Miroslav Radović (Legia)
Pomocnik warszawskiego zespołu był wyróżniającą się postacią na boisku i po jego zagraniach Legia miała kilka okazji do zmiany wyniku.
Tak padły bramki:
1-0 Skerla (sam.) 44
Kiełbowicz dośrodkował z rzutu rożnego, a walczący o piłkę z Vrdoljakiem Skerla skierował ją do własnej bramki.
2-0 Rzeźniczak 90+5
Rzeźniczak wykorzystał wyjście Sandomierskiego w pole karne Legii i strzałem do pustej bramki ustalił wynik spotkania.
Legia Warszawa - Jagiellonia Białystok 2-0 (1-0)
1-0 Skerla 44 (sam.)
2-0 Rzeźniczak 90+5
Sędziował Paweł Gil z Lublina. Żółte kartki: Rzeźniczak, Machnovskij - Kijanskas, Cionek, Kupisz. Czerwona kartka - Grzyb (81, Jagiellonia). Widzów 21 963.
LEGIA: Machnovskij - Rzeźniczak, Astiz, Komorowski, Kiełbowicz - Manu (90 Jędrzejczyk), Borysiuk, Vrdoljak, Radovic - Szałachowski (66 Iwański), Kucharczyk (88.Mezenga)
JAGIELLONIA: Sandomierski - Kijanskas, Skerla, Cionek, Norambuena (41 Kupisz) - Lato, Hermes, Grzyb, Burkhardt (62 Essomba) - Grosicki (76 B. Pawłowski), Frankowski.
Maciej Skorża: To bardzo cenne zwycięstwo
- Dzisiaj wszyscy stanęli na wysokości zadania - cieszył się Maciej Skorża po wygranej Legii nad prowadzącą w tabeli ekstraklasy Jagiellonią Białystok 2-0.
Po fatalnym początku rozgrywek trener legionistów zrezygnował z czwórki kupionych latem obcokrajowców i jego drużyna w końcu zaczęła wygrywać. Było to już czwarte w lidze, a piąte w ogóle zwycięstwo z rzędu Legii, co zaowocowało awansem do czołówki. Do Jagiellonii warszawianie mają już tylko cztery punkty straty. Po raz pierwszy w tym sezonie u siebie nie stracili bramki pierwsi i nie musieli odrabiać strat. Wcześniej przegrywali 0-2 i 0-3, trzykrotnie zwyciężając 2-1, za każdym razem będąc jednak zmuszonymi do gonienia rywala. W sobotę pod koniec pierwszej połowy - jak zwykle po stałym fragmencie gry, jak zwykle wykonanym przez Tomasza Kiełbowicza gola zdobył Ivica Vrdoljak (już czwarte trafienie w sezonie), a w ostatnich sekundach wygraną przypieczętował Jakub Rzeźniczak. W tamtym momencie Jagiellonia grała już w dziesiątkę (czerwona kartka dla Rafała Grzyba), a w bramce brakowało Grzegorza Sandomierskiego, który pobiegł na pole karne Legii i nie zdążył wrócić.
- To było niezłe spotkanie. Jedna i druga drużyna stworzyły sporo sytuacji. Jagiellonia nie przyjechała się bronić, atakowała i kreowała grę. W pierwszej połowie była bardzo groźna. Od 15. minuty zaczęliśmy rozbijać jej ataki i wyprowadzać własne. Po zdobytej bramce nie musieliśmy już ryzykować, szanowaliśmy piłkę i czekaliśmy na kolejne okazje do kontry. Szkoda, że żadna z naszych sytuacji nie zakończyła się bramką. Jagiellonia do końca była groźna i było cały czas bardzo nerwowo. To dla nas bardzo ważne zwycięstwo, które przybliża nas do pozycji numer jeden. Oczywiście były błędy, ale przy takim rywalu to normalne. Jestem zadowolony z organizacji gry i współpracy pomiędzy poszczególnymi formacjami. Udało nam się wyłączyć z gry Frankowskiego i Grosickiego, co było bardzo ważne w tym meczu - mówił zadowolony Skorża.
W następny piątek Legię i Skorżę czeka bardzo prestiżowe spotkanie z Wisłą w Krakowie. Skorża doprowadził ten klub do dwóch tytułów mistrza Polski, potem został zwolniony i trafił do Legii. Na miłe przyjęcie przy Reymonta z pewnością liczyć nie może. - Będziemy pracować nad wyeliminowaniem silnych stron Wisły, która szczególnie u siebie jest bardzo groźna. Wiem, że czeka nas bardzo trudny mecz. Na pewno w Krakowie nie będzie żadnych sentymentów. Łączą mnie z tym klubem miłe wspomnienia, ale zrobię wszystko, żeby pokonać Wisłę Kraków - zadeklarował trener Legii.
Trener Michał Probierz: Pierwszy gol ustawił mecz
- Przyjechaliśmy do Warszawy po zwycięstwo. Mogło do tego dojść, gdybyśmy wykorzystali okazje. Z niecierpliwością czekam na rewanż w Białymstoku - powiedział trener Jagiellonii.
Michał Probierz nie ustawił drużyny lidera defensywnie. Przez cały mecz bój był wyrównany. Gdyby sędzia uznał gościom bramkę w pierwszej połowie wszystko mogło inaczej się potoczyć. - Kibice zobaczyli na pewno bardzo ciekawe spotkanie. Pokazaliśmy się z dobrej strony, narzuciliśmy swój styl gry i mogliśmy zdobyć bramkę. Niestety zrobiła to Legia i w dodatku w samej końcówce pierwszej połowy. Ten gol ustawił cały mecz. W drugiej połowie legioniści mogli czekać na okazje do kontrataków i spokojnie rozgrywać piłkę. Pomimo kilku dobrych okazji brakowało nam precyzji i nie udało się odrobić strat. Druga bramka padła po naszej desperackiej próbie wyrównania. Postawiliśmy wszystko na jedną kartę i się nie udało. Przegraliśmy ważne spotkanie, ale cały czas mamy przewagę nad Legią i pozostałą grupą pościgową. Z niecierpliwością czekam na rewanż w Białymstoku - podsumował trener drużyny z Białegostoku.
ASInfo