15 "kapci" w ciągu pięciu dni. Rajd Faraonów na pewno na długo pozostanie w pamięci Rafała Sonika jako najbardziej pechowy w sezonie, w którym krakowski quadowiec zdobył Puchar Świata.
Bilans dzisiejszego etapu: po raz drugi pękł amortyzator w tylnym kole, kolejne złapane "kapcie". Do grona nieszczęść dołączył wypadek spowodowany... ponownie pękniętym amortyzatorem skrętu.
Opowiada Rafał Sonik:
- Dzisiaj odcinek „rosnąco przygodowy”, tak bym to określił. Na trzydziestym kilometrze straciłem zamontowany wczoraj nowy tylny amortyzator. Zaczął on działać jak huśtawka albo kanapa. Później złapałem "kapcia" z lewej strony. To już któryś raz, chyba siódmy czy ósmy lewy tył… Naprawiłem go, później złapałem "kapcia" jeszcze raz. Na punkcie serwisowym, który ulokowany było około 206. kilometra, po 170 kilometrach od kiedy jechałem właściwie bez amortyzatora tylnego, tylko na tylnej sprężynie, wymieniliśmy koła.
Zaraz po wyjechaniu z tego punktu serwisowego coś się stało z amortyzatorem skrętu. Na dojeździe do takiej kamienisto-piaszczystej skarpy, na hamowaniu i na takich właściwie w normalnych okolicznościach sympatycznych nierównościach wysadziło mi tył. Leciałem tak na lewym przednim kole, a brak amortyzatora skrętu spowodował, że zabrało mi to tylne koło w prawo i przeleciałem przez przód i przez nawigację. Spadłem na plecy i na lewy bark. Byłem zaskoczony tym, co się stało. Miałem dużo szczęścia, bo zaraz za mną jechał motocyklista, który pomógł mi podnieść quada. Potem było już tylko weselej, bo roadbook był coraz mniej dokładny i zaczęły się takie prawdziwe rajdowe przygody z nawigowaniem.
Kiedy dojechałem na metę okazało się, że bark jest niestety uszkodzony i quad też mocno. Nawigacja połamana, owiewka również.
To dzisiejsze tempo jazdy było trochę desperackie, bo nie lubię odpuszczać gazu, energii i tempa. Denerwuje mnie to, że techniczne okoliczności sprawiają, iż nie mogę jechać tak szybko jak chciałbym. Ale jutro ostatni etap. Muszę bezpiecznie dojechać do mety.
Mimo tych przeciwności losu Rafał Sonik z uszkodzonym barkiem dojechał do mety drugi, zachowując pozycję wicelidera tuż za Argentyńczykiem Marcosem Patronellim, który odniósł już 5. zwycięstwo etapowe.
KLASYFIKACJA QUADÓW – V ETAP:
1. Marcos PATRONELLI (Argentyna) 4:50:25
2. Rafał SONIK (Polska) 5:03:45
3. Dmitrij PAWŁOW (Rosja) 5:42:31
4. Camelia LIPAROTI (Włochy) 5:52:13
KLASYFIKACJA GENERALNA PO 5 ETAPACH:
1. Marcos PATRONELLI (Argentyna) 23:01:52
2. Rafał SONIK (Polska) 25:41:24
3. Dmitrij PAWŁOW (Rosja) 26:21:37
4. Camelia LIPAROTI (Włochy) 29:24:20
5. Atif Ahmad ALZAROUNI (ZEA) 46:07:07
6. Nicolas PUJOL (Francja) 69:51:30
Natasza Skocz (ATV Polska)