W ćwierćfinale REMES Pucharu Polski Lechia Gdańsk trafiła na Wisłę Kraków. Paweł Nowak, pomocnik gdańskiej drużyny, nie załamuje rąk z tego powodu.
- Jeśli chcemy myśleć o zwycięstwie w RPP, musimy wygrywać z każdym przeciwnikiem, jaki przydzieli nam los. Wiadomo, że prędzej czy później musielibyśmy trafić na mocnego rywala - przyznaje Nowak. Zaraz jednak dodaje, że nie wybiega myślami aż do finału rozgrywek: - Na razie myślimy o najbliższym spotkaniu z Cracovią. Na Wisłę przyjdzie jeszcze czas.
Nowak nie traktuje meczu z Wisłą w kategoriach rewanżu na klubie, w którym się wychował. - Nie mam żalu do nikogo z Wisły, bo w tamtych czasach dano mi chyba najwięcej szans spośród wychowanków. Decyzję o odejściu podjąłem sam. Opuściłem Wisłę, bo miałem nadzieję, że odejdę do klubu, gdzie będą na mnie stawiać - mówi wychowanek "Białej Gwiazdy".
Wisła swoje mecze rozgrywa obecnie w Sosnowcu, gdzie w sierpniu Lechia wygrała z Cracovią aż 6-2. Właśnie z "Pasami" biało-zieloni rozegrają kolejny mecz ligowy (w sobotę 12 grudnia). - W Sosnowcu padło aż osiem bramek, a to rzadko zdarza się w naszej lidze. Ciężko powiedzieć, jak potoczy się rewanż. Ważne, żebyśmy po prostu wygrali na swoim stadionie, bo ostatnio było z tym ciężko - twierdzi były piłkarz Cracovii.
- Chcemy wygrać na zakończenie rundy jesiennej, by w dobrych nastrojach spędzić przerwę w rozgrywkach. Mam nadzieję, że to będzie dobre widowisko - dodał na koniec Paweł Nowak.
ASInfo