Musieliśmy poczekać do pierwszego meczu wiosny, aby dowiedzieć się jakie transfery przygotował A-klasowy JKS Zelków. Wcześniej klub nie chciał ujawniać żadnych nazwisk. Dziś zaprezentował zespół, który mógłby już teraz radzić sobie z powodzeniem w wyższej lidze.
Po odejściu dwóch podstawowych zawodników - Podgajnego i Celarskiego - lider A klasy od razu zabrał się do roboty, co zaowocowało ściągnięciem do drużyny kilku bardzo ciekawych piłkarzy.
Hitem transferowym na pewno jest nowa para środkowych obrońców z bardzo bogatym CV, którą tworzą Andrzej Kozubowski, pozyskany z III-ligowego Kmity Zabierzów oraz Tomasz Makowski ze Szreniawy Nowy Wiśnicz. Obydwaj udowodnili w pierwszym spotkaniu, że mogą być zaporą nie do przejścia dla przeciwników.
Ponadto do drużyny dołączyli: napastnik Jarosław Bargieł z Grzegórzeckiego Kraków, który w zeszłej rundzie strzelił 11 bramek. Ze Świtu Krzeszowice przybył do Zelkowa kolejny napastnik - Sławomir Wiatr, którego kibice bardzo dobrze pamiętają z występów w tym zespole. Linię pomocy zasilił wychowanek Wisły Kraków Paweł Kopowski oraz wypożyczony z Clepardii młodzieżowiec Mateusz Skotniczny. Po długiej kontuzji wrócił do drużyny także waleczny obrońca Marcin Mitana, który również jest wychowankiem krakowskiej Wisły.
Nowi zawodnicy w połączeniu ze sprawdzonymi transferami z pierwszej rundy oraz piłkarzami występującymi w zespole od dłuższego czasu - to może być mieszanka, które będzie siać postrach na A-klasowych boiskach. Pierwsze spotkanie, które było meczem na szczycie w gr. I A klasy krakowskiej Zelków wygrał na własnym obiekcie Michałowiankę Michałowice 3-1.
- Przed pierwszym meczem nie byłem do końca pewny jak zaprezentujemy się w nowym składzie, gdyż zawodnicy nie są jeszcze do końca zgrani. W dzisiejszym dniu nie mogłem skorzystać również ze Sławomira Pary oraz Michała Rokosza , którzy pauzowali za kartki. Cieszy mnie, że drużyna pokazała charakter i pomimo jeszcze nie najlepszej gry z naszej strony udało się wygrać i zgarnąć trzy punkty z bardzo ciężkim przeciwnikiem - powiedział po meczu trener Zelkowa Dariusz Ćwięczek.
TM