Myślenicki Dalin zremisował z krakowską Garbarnią w dzisiejszym sparingu. W zgodnej opinii obu trenerów był to bardzo wartościowy sprawdzian, w którym drużyny Dalinu i Garbarni potwierdziły wysokie aspiracje trzecioligowe.
Dalin Myślenice - Garbarnia Kraków 1-1 (1-0)
Sędziowali: Bartłomiej Hajdasz, Rafał Muniak.
1-0 Mizia 31
1-1 Jamka 83
DALIN: Szwiec (46 Obłaza) - Marzec, Cygal, Wierzycki, Marchiński (46 Tokarz) - Biel (46 Senderski), Muniak, Płonka (55 Wojtan), J. Górecki (75 G. Jamka) - Mizia, Kęsek.
GARBARNIA: Jękot (46 testowany) - Mateusz Siedlarz (46 Przeniosło), Szewczyk, Pluta, Chodźko (60 Schacherer) - Kmak, Haxhijaj (75 Zelek), Sepioł (46 Jamka), Stokłosa (75 Byrski) - Marcin Siedlarz (55 Kasprzak), Praciak.
Robert Nowak (Dalin): - Sparingi z tak klasowym przeciwnikiem jak Garbarnia zawsze są potrzebne. Sądzę, że wynik remisowy jest sprawiedliwy. W mym odczuciu, do przerwy trochę lepiej prezentowali się moi zawodnicy. Po przerwie Garbarnia usilnie dążyła do wyrównania i osiągnęła cel. Choć w ostatnich sekundach mógł przesądzić o naszym zwycięstwie Grzegorz Jamka, ale po jego „główce” interwencja bramkarza Garbarni była wysokiej próby. W Dalinie musiało zabraknąć dziś trzech filarów zespołu. Dawid Kałat jest chory, Michał Górecki leczy uraz, zaś Tomaszowi Pilchowi skomplikowały sprawę obowiązki zawodowe. Za tydzień gramy finał Pucharu Polski na szczeblu myślenickim z Orłem. A później już wracamy na trzecioligowe stadiony, w premierze wiosny czeka nas wyjazdowy mecz z Unią Tarnów.
Krzysztof Szopa (Garbarnia): - Zgadzam się, że był to ciekawy mecz. Poza pierwszymi minutami, kiedy dała o sobie znać pewna niefrasobliwość w grze Garbarni, później prezentowała się drużyna należycie. Inicjowała ciekawe akcje, miała kilka sytuacji do strzelenia gola. Mieli je Marcin Siedlarz, Rafał Kmak i Mariusz Stokłosa, który lobując bramkarza Dalinu trafił w siatkę nad poprzeczką.
- Gola straciliśmy w najmniej spodziewanym momencie, ale remis został uratowany. Nastąpiło to po rzucie wolnym, sparowanym strzale Marcina Pluty i dobitce Krzysztofa Jamki. Dalin też miał swoje okazje, nie od dziś wiadomo, że kontrakcje stanowią bardzo mocną broń tej drużyny.
- Jeśli chodzi o nieobecnych, to zabrakło dziś trzech Krzyśków. Żylskiego w bramce, bo raz jeszcze chciałem sprawdzić testowanego golkipera. Na uraz kostki narzeka Kalemba, zaś po przebytym zapaleniu oskrzeli dałem jeszcze kilka dni na pełny powrót do zdrowia Koziełowi. Jestem zadowolony z gry tzw. dublerów, zaprezentowali się z dobrej strony.
JC/AB