Na dwa dni przed pierwszym spotkaniem rundy wiosennej trener Jurij Szatałow spotkał się z krakowskimi dziennikarzami. Szkoleniowiec Cracovii sporo czasu poświęcił na omówienie osiemnastodniowego zgrupowania w tureckim Kizilagac, z którego ekipa wróciła w piątek.
- Co chwilę dołączali do nas zawodnicy testowani, z którymi mieliśmy dużo roboty. Jeżeli chodzi o naszą pracę, to przebiegała ona bez żadnych zakłóceń. To co założyliśmy, choćby pod względem motorycznym, zostało zrealizowane. Pogoda również nam dopisała - przyznaje trener Szatałow.
Szkoleniowiec „Pasów" jest zdania, że gra zespołu w dużej mierze zależy od tego, jakim dysponuje materiałem piłkarskim. - Zmieniliśmy całą linię obrony i teraz wygląda to dość przyzwoicie. W defensywie pracuje cały zespół, który zrozumiał, że gdy nie tracimy bramek, to mamy szansę wygrać.
Nieco większy kłopot trener ma w ofensywie, a zwłaszcza w linii ataku: - Bolączką drużyny jest nie budowanie akcji, a ich wykończenie. Nie mamy materiału w ofensywie, jeżeli chodzi o napastnika - o typową „dziewiątkę", która jest odpowiedzialna za zdobywanie bramek.
Jednocześnie trener Cracovii nie wyklucza, że taki zawodnik może jeszcze dołączyć do zespołu. - Dalej prowadzimy rozmowy. Jeśli jednak piłkarz dotrze do nas na dzień, czy dwa przed meczem, to na pewno nie zagra. Najpierw musi poznać naszą taktykę - tłumaczy Szatałow.
Szkoleniowiec „Pasów" liczy, że już wkrótce zawodnikiem Cracovii zostanie łotewski pomocnik, Aleksejs Višŋakovs. - Jego sprawa wygląda pozytywnie i być może dziś dojdzie do nas. Działacze załatwiają sprawę transferu - wyjaśnia Szatałow. Wciąż nie jest pewny los innego testowanego przez „Pasy" gracza, Burundyjczyka Fwadiego Ndayisengi. - Ma coś w sobie, ale trzeba mu się dokładnie przyjrzeć, aby nie popełnić błędu.
Szkoleniowiec Cracovii zdaje sobie sprawę z tego, że jego zespół czeka trudna wiosna, podczas której każde spotkanie będzie na wagę złota. - Nie chciałbym dzielić meczów na ważne i ważniejsze. Po obliczeniach uważamy, że potrzebujemy ośmiu wygranych, by utrzymać się w lidze. A kiedy one nastąpią? To jest już obojętne. Może to być passa zwycięstw, a może to stać się dopiero w końcówce sezonu - kończy Szatałow.
DG