Szreniawa Nowy Wiśnicz - MKS Stąporków 3-2 (2-1)
1-0 Cempa 8
1-1 Toborek 14
2-1 Dziadzio 26 karny
2-2 Rzeszowski 70
3-2 Faryński 80
Sędziował Lucjan Stolarz (Brzesko). Żółte kartki: Pasionek - Rechowicz. Widzów 150.
SZRENIAWA: Brzeziański - Czajka, Garzeł, Pasionek, Pietras - Basta (90 Obierak), Dziadzio (86 Buras), Tarasek, Gorgoń - Suchan (70 Faryński), Cempa (67 Wardęga).
STĄPORKÓW: Gwizd - Rechowicz, Cielibała, Sinkiewicz, Polakowski - Gałązka (75 Ciekalski), Toborek, Rzeszowski, Jedynak (85 Arczewski) - Kokosza (64 Ogłoza), Wojasiewicz (56 Plewniak).
Błotnista murawa nie ułatwiała gry, ale i tak padło pięć goli. Przynajmniej do niedzieli Szreniawa jest znów liderem tabeli.
W 8. minucie Pasionek wykonywał z daleka rzut wolny, piłkę odbitą od obrońcy posłał Cempa do siatki. Był to ładny strzał z półobrotu. Beniaminek ze Stąporkowa szybko odrobił straty. Z prawej strony zacentrował Kokosza na linię pola karnego, a celnym strzałem po ziemi z 16 metrów popisał się Toborek. Szreniawa jednak znów objęła prowadzenie. W obrębie „16” Rzeszowski sfaulował Bastę, zaś skutecznie wykonał rzut karny Dziadzio.
W 70. minucie fatalny błąd popełnił bramkarz gospodarzy, Brzeziański, po zagraniu Ciekalskiego Rzeszowski trafił do siatki. Ale Szreniawa była w stanie zadać decydujący cios. W odległości ponad 20 metrów ładnie posłał piłkę obok muru Faryński i padł efektowny gol bezpośrednio z rzutu wolnego.
- Szreniawa musiała sporo się natrudzić, aby sięgnąć po kolejne zwycięstwo. Ale nikt nie może kwestionować, że wygrała w absolutnie zasłużony sposób - skomentował działacz klubu z Nowego Wiśnicza, Mieczysław Tworzydło.
JC