Stowarzyszenie Nowy Hutnik 2010 zorganizowało konferencję prasową poświęconą startowi klubu w rozgrywkach IV ligi w sezonie 2010/11. W spotkaniu udział wzięli: Paweł Derlatka - prezes stowarzyszenia, Adam Gliksman - wiceprezes stowarzyszenia i trener Krzysztof Przytuła.
- Dla nas to ważna chwila. Zagramy w czwartej lidze, a przecież jeszcze nie tak dawno wszystko wskazywało na to, że wystartujemy od klas C. W Małopolskim Związku Piłki Nożnej wszyscy dostawali gęsiej skórki na słowa Hutnik 2010, ale jestem przekonany, że wkrótce będą z nas dumni. Zmęczyliśmy wszystkich, także siebie, ale się udało. To dobra chwila, aby budować coś ciekawego - rozpoczął prezes Derlatka.
- Chciałbym podziękować mediom za pomoc, a także Krzyśkowi Przytule i zawodnikom, że do nas dołączyli. Zaufali nam, choć przecież nie wiedzieli, gdzie będą grać. Trudny okres za nami i pora, aby się skupić na sprawach sportowych - dodał wiceprezes Gliksman.
Przytuła nie chciał być trenerem
- Źle się czuję, gdy mówi się do mnie trener - twierdzi Krzysztof Przytuła. - Nigdy nie chciałem być szkoleniowcem i sam zgłaszałem chęć pozyskania innego trenera. Nie powiem o kogo chodzi, ale ta osoba nie wiedziała gdzie będziemy grać i zrezygnowała. Nie jestem trenerem przez duże T i wiedzą o tym zawodnicy, którzy mówią do mnie per ty. To piłkarze kreują szkoleniowca i to oni mogą powiedzieć jaki jest trener, oceniać go, ale i szanować.
- W Hutniku nie będzie bogato, a nasz klub nie jest miejscem, gdzie można zarobić. Wszystko wskazywało na to, że będziemy występować w klasie C. Kiedy zapytałem chłopaków kto chce grać w najniższej klasie rozgrywkowej, ręce podniosło 10-12 graczy. Nie miałem sumienia, aby z ich wysokimi umiejętnościami oferować występy na tak niskim szczeblu. Dlatego dziękuję im za zaufanie. Wszyscy chcą grać jak najwyżej, to jest jasne. Mam chłopców w przedziale wiekowym 18-20 lat i najważniejsze, aby umożliwić im rozwój. Jestem szczęśliwy, że pięciu zawodników, a jest jeszcze szósty i siódmy, otrzymało propozycje z innych klubów, w tym dwóch z ekstraklasy. Ważne, że tworzymy niepowtarzalną atmosferę. Byłem w Arce, krótko w Pogoni Szczecin, ale jak się wraca do domu to dopiero jest fajnie. Od pierwszego okresu - jak się spotkaliśmy - dużo od chłopaków wymagam, ale także od siebie. Jestem dla zawodników partnerem i oni o tym wiedzą. Stawiamy na wychowanków, co nie oznacza, że w przyszłości nie skorzystamy z graczy innych klubów. Rozmawiałem z Konradem Gołosiem i zapytał mnie czy może z nami trenować. Oczywiście nie mam nic przeciwko, a taki gracz to przecież na zajęciach wzór dla młodzieży.
Przytule we wszystkim będzie pomagał Kazimierz Putek. - Kto się interesuje piłką nożna, to wie kto to jest - mówi szkoleniowiec. Trenerem juniorów starszych został Andrzej Paszkiewicz, natomiast drużynę młodszych szkoli Waldemar Kocoń.
Słów kilka o budżecie
- Zakładamy, że potrzebujemy miesięcznie 20-25 tysięcy złotych, czyli około 300 tysięcy rocznie - wyjaśnia Adam Gliksman. - Tę kwotę w części otrzymamy od sponsorów. Prowadzimy rozmowy z kolejnymi, bo dopiero przed tygodniem okazało się, że zagramy w czwartej lidze, a to przecież zupełnie co innego niż występy w ósmej. Część środków, około 25-30 procent budżetu, pozyskamy ze składek członkowskich, prowadzić także będziemy działalność gospodarczą. Na nią składa się sprzedaż biletów, gadżetów i biuletynów. Jutro spotkamy się z Zarząd Infrastruktury Sportowej w Krakowie i będziemy określać zasady korzystania z obiektów. Musimy przecież zapewnić drużynom warunki do treningów i rozgrywania zawodów. Zależy nam na tym, aby użytkować boisko boczne, a na głównym rozgrywać mecze ligowe. Chętnie zarządzalibyśmy także dodatkowymi obiektami, a przynajmniej chcielibyśmy mieć możliwość korzystania z „balonu” i boiska mineralnego
Stadion i obiekty były budowane przez nowohucian dla nowohucian. Tu jest matecznik Hutnika i trudno sobie wyobrazić, aby działał tu inny klub. Dodajmy, że wynagrodzenie otrzymywać będą tylko piłkarze i sztab szkoleniowy. Nie będzie etatowej administracji, co na tym poziomie rozgrywek trudno sobie wyobrazić.
W pierwszej kolejce Hutnik z wiadomych względów nie rozegrał meczu z rezerwami Sandecji, stąd rozgrywki zainauguruje w najbliższą sobotę wyjazdową potyczką z Karpatami. Działacze w Sieprawiu oferują wejście dla 20-30 kibiców Hutnika, a tymczasem zainteresowanie jest przynajmniej dziesięciokrotnie większe. Czy uda się ten problem załatwić? Jeśli nie, to cztery dni później hutnicy grać będą u siebie z Lubaniem Maniowy i już żadnych problemów z wejściem nie będzie.
I jeszcze jedna rzecz - zaprzyjaźniony klub z Magdeburga chce pomóc i przysłał zaproszenie na obóz letni. - O ile się zgodzę, bo nic o tym nie wiem - żartował sympatyczny trener Przytuła.
Po konferencji, na godzinę 15.30, zaplanowana została pierwsza, historyczna sesja zdjęciowa drużyny. Miejsce wybrano nieprzypadkowe, bo serce Nowej Huty - Aleję Róż.
Andrzej Godny