Dzisiejszy trening piłkarzy Wisły skończył się pechowo dla Łukasza Garguły. Pomocnik poczuł ukłucie w łydce i musiał zejść z boiska z nogą obłożoną lodem.
Od samego rana piłkarze Białej Gwiazdy ćwiczyli na siłowni. O godz. 10:30 wszyscy wyszli na boisko boczne, łącznie z Cleberem, który jednak cały czas pracował indywidualnie z Danielem Michalczykiem. „Czuję się lepiej” – powiedział Brazylijczyk, jednak pytany o to, czy będzie gotowy na czwartkowy mecz z Karabachem, z powątpiewaniem pokręcił głową.
Reszta zawodników, wśród których był Osman Chavez, po tradycyjnej rozgrzewce została podzielona na dwa zespoły. Jedna pod okiem trenera Moskala ćwiczyła pod jedną bramką, a druga – razem z trenerem Bahrem pod drugą. Po kilkunastu minutach następowała zmiana stron. Następnie cała drużyna została podzielona na trzy grupy: czerwonych, żółtych i niebieskich. Dwa zespoły rozgrywały gierkę na połowie boiska, przegrany schodził na bok, a do gry włączała się trzecia grupa. Najlepiej wypadli czerwoni, w składzie których był m.in. Wojciech Łobodziński i Rafał Boguski.
Jedynym nieobecnym na poniedziałkowych zajęciach był Andres Rios, który poleciał do Argentyny, załatwić formalności wizowe. Ma już pozwolenie na pracę, do Wisły dotarł też certyfikat piłkarza.
wisla.krakow.pl