Po raz pierwszy w finałowej serii Dallas Mavericks wyszło na prowadzenie (3-2), ale teraz od mistrzowskiego tytułu dzieli ich jedno zwycięstwo. W czwartek pokonało ono Miami Heat 112-103.
Gospodarze rozpoczęli od mocnego uderzenia (13-6), a po 24 minutach schodzili do szatni z prowadzeniem 60-57. Przyczynili się do tego gracze zadaniowi i wysoka skuteczność obwodowych. W trzeciej kwarcie Mavs osiągnęli nawet 9-punktowe prowadzenie po serii rzutów trzypunktowych (w tym 4-5 JJ Barei), ale potem rywale znajdowali się nawet na nieznacznym plusie.
W końcowych fragmentach pretendenci do tytułu ze strony Konferencji Zachodniej przypomnieli o swojej obronie, a z dystansowe uderzenia Jasona Kidda i Jasona Terry’ego pogrążyły Miami. Teraz rywalizacja przenosi się na jego parkiet, ale zespół jest w poważnych opałach. Tym razem mimo triple-double Lebrona Jamesa (17 punktów, 10 zbiórek i 10 asyst) był daleko od wygranej.
rb