O znakomitym starcie finałowej serii w Konferencji Wschodniej NBA przez Chicago Bulls mało kto już pamięta, bowiem na prowadzenie 2-1 po kolejnym przekonywującym zwycięstwie wysunęli się koszykarze Miami Heat (96-85).
Gospodarze, których z trybun dopingowała między innymi tenisistka Serena Williams, korzystali z zaledwie ośmiu graczy w rotacji. Mimo tego, właściwie balansowali pomiędzy ofensywą i defensywą. 34 punkty uzyskał Chris Bosh, natomiast 24 punkty i 10 asyst znalazło się w dorobku Lebrona Jamesa.
- Bosh był dzisiaj rewelacyjny. Myślę, że zbyt wcześnie pozwoliliśmy rywalom nabrać pewności siebie – stwierdził trener "Byków” Tom Thibodeau. Wśród jego podopiecznych najaktywniejszy był Carlos Boozer, który zarobił 26 punktów i 17 zbiórek. Poniżej oczekiwań zaprezentował się natomiast środkowy Joakim Noah. Zdobył ledwie 1 punkt i miał niebywałe problemy z zatrzymywaniem rywali bez faulu.
rb