Wisła Can-Pack Kraków powalczy o drugie zwycięstwo w Eurolidze. W środę na własnym parkiecie podejmie TTT Ryga, które przegrało dotychczas wszystkie swoje spotkania.
– Każda z nas próbuje dawać z siebie wszystko, dlatego wierzymy w wygraną – mówiła po niedzielnym niepowodzeniu w kontekście starcia z Łotyszkami Andja Jelavić. Przegrana w dramatycznych okolicznościach z KSSSE AZS PWSZ Gorzów Wielkopolski została odsunięta na bok, a wiślaczki rozpoczęły przygotowania do poprawienia swojego bilansu na europejskich parkietach.
Są one zdecydowanymi faworytkami rywalizacji, tym bardziej, że w ich szeregach klaruje się sytuacja zdrowotna. W porannych wtorkowych zajęciach na pełnych obrotach brały udział zarówno Ewelina Kobryn i Katarzyna Krężel, które nabawiły się lekkich kontuzji podczas ubiegłotygodniowego wyjazdu do Włoch. W grupie brakowało Pauliny Pawlak, ale jej występ w środę jest niezagrożony.
Trener Jose Ignacio Hernandez poświęcił niemal cały trening kwestiom taktycznym. – Podnieście głowy! Najważniejsze jest, abyście myślały – przypominał nieustannie swoim podopiecznym podczas powtarzanych zagrywek. – Nie podajcie piłki, żeby ją tylko podać. Wybierajcie najlepsze opcje – instruował odpowiedzialne za kreowanie ofensywnego oblicza zespołu.
TTT Ryga wciąż wyczekuje swojej pierwszej wygranej w Eurolidze, lecz z pewnością nie będzie łatwym przeciwnikiem. W swoim składzie ma między innymi Shavonte Zellous – jedną z najbardziej utalentowanych rzucających młodego pokolenia w USA (jej średnia punktowa zdobycz w Eurolidze wynosi 19,7) i blisko dwumetrową Quanitrę Hollingsworth, mającą za sobą już dwa sezony w WNBA.
rb