Facebook
kontakt
logo
Strona główna > IO > Vancouver 2010 > Łyżwiarstwo figurowe
Oczy czarne, rozpacz też czarna2010-02-24 02:36:00 MAS

Katastrofalny występ w programie krótkim łyżwiarek figurowych polskiej solistki Anny Jurkiewicz. Zawodniczka Unii Oświęcim nie zaliczyła ani jednego z obowiązkowych skoków i jeszcze przed końcem tej części konkurencji mogła być pewna, że nie będzie w gronie 24 finalistek olimpijskich.


Program do piosenki "Oczy czarne" miał tylko pojedynczego salchowa, tylko podwójnego teoloopa i zaledwie pojedynczego axla. Dostała za same skoki  0,7 punktu!, a za cały program, którego jedyną wartością były piruety i kroki 36,1 pkt.  To noty bardziej niż żenujące, ale niestety do bólu sprawiedliwe.

 

Dlaczego Jurkiewicz jechała tysiące kilometrów, by spędzić na tafli w Vancouver niewiele ponad 2 minuty i nie podjąć w nich jakiejkolwiek walki o pokazanie tego, co naprawdę umie? Tradycyjna odpowiedź w jej przypadku, bo to nie pierwszy taki w przygodzie sportowej oświęcimianki, brzmi  - przegrała ze stresem... To jest równie żenujące wyjaśnienie jak program Polki, przy której zawstydzeni siedzieli czekając na noty prezes Polskiego Związku Łyżwiarstwa Figurowego Zenon Dagiel i trenerka Iwona Mydlarz-Chruścińska. Będą się gęsto tłumaczyć przed PKOl-em, bo wcześniej równie zły był występ solisty Przemysława Domańskiego (też ze swoim shortem nie awansował do finału) i niewiele lepszy Mateusza Chruścińskiego i Joanny Sulej w parach sportowych, chociaż oni przynajmniej powalczyli i na igrzyska pojechali naprawdę po naukę.


Polscy soliści chyba zbyt dosłownie zrozumieli jedno z olimpijskich przesłań, że liczy się głównie udział w igrzyskach, a nie wynik. Można by im pozwolić tak sądzić, gdyby sami za wycieczkę olimpijską płacili...
Jurkiewicz miała kłopoty przed igrzyskami, nie startowała w mistrzostwach Europy, może już wtedy trzeba się było zastanowić, czy jest sens jechać na igrzyska?  A tak nie wiadomo, czy jej współczuć czy - jak to odczuwali choćby komentarzy Eurosportu, wybitni znawcy dyscypliny - się za nią wstydzić...

 

Ewa Kierzkowska, sekretarz Polskiego Związku Łyżwiarstwa Figurowego twierdziła w studiu TVP, że Jurkiewicz ma potencjał na to, by być w olimpijskiej dwudziestce. Słaby poziom naszych zawodników tłumaczyła: - Nie ma lodowisk, pieniędzy na dobrych trenerów, typowo łyżwiarskich ośrodków szkolenia. Ciekawie, do czyjego ogródka były wrzucane te kamyki. Czy nie do własnego? Kto jeśli nie narodowa federacja, otrzymująca granty państwowe, powinien dbać o rozwój dyscypliny - szkolić trenerów, zakładać SMS-y, lobbować za budowaniem lodowisk, choćby poprzez współpracę z samorządami, jeśli samemu nie umie się pozyskiwać na to środków.  Żale, że nie ma pieniędzy powtarzane są w polskim łyżwiarstwie od lat, a potem żałośnie się tym tłumaczy złe występy zawodników. PZŁF nie potrafi do dziś wykorzystać jak należy wiedzy i doświadczenia najbardziej utytułowanych  polskich łyżwiarzy  Doroty i Mariusza Siudków. Są ekspertami Światowej Unii Łyżwiarskiej, szkolą się u nich Estończycy i Brytyjczycy, a Polacy jakoś w ograniczonym stopniu, przynajmniej jeśli chodzi o reprezentację. Siudkowie pracują w Toruniu  głównie na chwałę tamtejszego klubu, Mariusz był w Vancouver, ale jako członek sztabu brytyjskiej reprezentacji ...

 

Program krótki pań:
1. Kim Yu-Na (Korea Płd.)         78,50
2. Mao Asada (Japonia)             73,78
3. Joannie Rochette (Kanada)  71,36
4. Miki Ando (Japonia)                64,76
5. Rachael Flatt (USA)                64,64
6. Mirai Nagasu (USA)                63,76
...
30. Anna Jurkiewicz (Polska)    36,10


MAS
ania.jpg


2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty