Wiślanie Jaśkowice - Czarni Staniątki 0-0
Sędziował Mariusz Kucia (Kraków). Żółte kartki: Chmura, Meus, Maciej Morawski, Michał Morawski – Błachacz, Gawlik, Satała.
WIŚLANIE: Chmura – Woźniak, Maciej Morawski, Marcin Morawski, Ignacok – Michał Morawski,
Wąsik, Rzeszótko, Meus, Kapusta – Wcisło.
CZARNI: Mastalerz – Maciaszek, Błachacz, Górski, Małajowicz (68 Filipowski) – Starowicz - Satała, Socha (58 Kluz), Rożek, Włodarczyk (89 Malinowski) – Gawlik.
W meczu na szczycie na punktach zależało jedynie Wiślanom, gdyż Czarni już wcześniej wywalczyli awans. Zespół z Jaśkowic, jak się okazało (wskutek porażki trzeciej w tabeli Raby), mógł nawet przegrać, by zapewnić sobie udział w barażach o IV ligę. Weźmie w nich udział wraz z Jutrzenką Giebułtów i najprawdopodobniej Chełmkiem.
Mecz stał, delikatnie rzecz ujmując, na słabym poziomie. Na niedużym boisku dominującym elementem była walka.
W I połowie nieco więcej sytuacji mieli grający bez kilku czołowych zawodników gospodarze, ale nie były one stuprocentowe. Golkipera Czarnych próbowali pokonać m.in. Wcisło, Wąsik i Kapusta. Goście zrewanżowali się strzałami Rożka, Gawlika i Starowicza. Po przerwie oba zespoły stwarzały jeszcze mniejsze zagrożenie, najlepszych okazji nie wykorzystali Marcin Morawski i Filipowski. Goście domagali się karnego za, ich zdaniem, faul na Satale, ale trener Czarnych Piotr Gruszka przyznał, że sędzia - jeśli się mylił - to w obie strony.
st