Raba Dobczyce zachowała szansę na udział w barażach o IV ligę, wygrywając łatwo w wyjazdowym meczu z Sępem.
Po 1. minucie wcale się na to nie zanosiło, gdyż gospodarze zaskoczyli faworytów i błyskawicznie objęli prowadzenie, wykorzystując sytuację "sam na sam".
- To była chyba 42. sekunda - mówi Michał Sikora, trener Raby. - Na szczęście szybko odpowiedzieliśmy golem, a do przerwy mieliśmy już kontrolowany wynik. Graliśmy dziś na tyle dobrze i pewnie, że Sęp nie miał szans nas pokonać. Wyrównał Gorzkowski, który w zamieszaniu uderzył po "długim". Później dwa gole zdobył Piszczek. Najpierw dostał prostopadłe podanie, minął bramkarza i strzelił do pustej bramki. A wkrótce trafił do siatki po akcji z D. Piwowarczykiem. Szans na kolejne trafienia mieliśmy bardzo dużo. Sam Piszczek nie wykorzystał dwóch, a ponadto trafił z 20 metrów w poprzeczkę. W spojenie z kolei uderzył z wolnego Grudzień - zakończył szkoleniowiec zespołu z Dobczyc.
st