Bardzo ciężki mecz Czarnych
Czarni Staniątki - LKS Śledziejowice 2-1 (1-1)
0-1 Myszkowski 5
1-1 Gawlik 17
2-1 Satała 56
CZARNI: Machlowski - Maciaszek, Błachacz, Górski, Starowicz (75 Perdał) - Socha (55 Kluz), Satała (80 Małajowicz), Rożek, Sikora - Gawlik, Włodarczyk (87 Gaudyn).
ŚLEDZIEJOWICE: Żurek - Eumanov, Maliński, Szafran, Korcel (67 Pacanowski) - Książek (46 Zawalonka), Najder (77 Krauss), Makiela, Michalczyk - Antas, Myszkowski 971 Dziedzic).
- To był chyba nasz najcięższy mecz w tym sezonie. Jestem zdziwiony, że rywale zajmują tak niską pozycję w tabeli, bo grają naprawdę dobry futbol - pochwalił pokonanych trener zwycięskiego zespołu, Piotr Gruszka.
Goście zaczęli jakby to oni byli liderem. Stworzyli na samym wstępie dwie groźne sytuacje, a za trzecią próbą, już w 5. minucie, objęli prowadzenie! Czarni stracili piłkę w środku pola, nastąpiło prostopadłe podanie między stoperów do Myszkowskiego, który będąc oko w oko z Machlowskim strzelił do bramki pod nim.
Drużynę ze Staniątek stać było na dość szybką ripostę. Po ładnej akcji Satała zagrał prostopadłą piłkę do Gawlika, a ten uderzył z 14 m w "długi" róg. Miejscowi mieli w wyrównanej I połowie jeszcze jedną okazję, ale po podaniu Maciaszka Włodarczyk nie trafił w bramkę.
Po przerwie gra była nadal wyrównana, ale gola strzelili piłkarze lidera. Gawlik posłał "zawiesinę" na dalszy słupek, a Satała głową skierował futbolówkę do siatki.
Dwie szanse bramkowe miał jeszcze Kluz, ale w sytuacji sam na sam za bardzo sobie wypuścił piłkę, a innym razem uderzył z 16 m nazbyt mizernie. Sikora zdobył nawet gola, lecz ze spalonego.
- Nerwowo było do końca, to był ciężki przeciwnik - odetchnął po meczu z ulgą trener Czarnych.
st