Wiślanie Jaśkowice - LKS Śledziejowice 1-1 (1-0)
1-0 Rapacz 18
1-1 ??? 70
WIŚLANIE: Chmura (46 Grzesiak) - Maciej Morawski, Janusz Morawski, Woźniak, Ignacok - Rzeszótko, Rapacz (75 Radziszowski), Kazek (86 Marcin Morawski), Sady - Wcisło (83 Ożóg), Antosiewicz.
Wiślanie objęli prowadzenie w 18. minucie. Sady przegrał wprawdzie pojedynek sam na sam z bramkarzem, ale jego koledzy parę razy dobijali piłkę, aż w końcu Rapacz trafił do siatki. Goście wyrównali na 20 minut przed końcem po wrzutce z kornera i celnej "główce".
- Powinniśmy wygrać wysoko. Goście oddali jeden strzał i zdobyli gola, a u nas chyba wszyscy mieli szanse. Wcisło był sam na sam, Antosiewicz i Kazek mieli doskonałe okazje. Sytuacje można wymieniać bez końca. Jeszcze w ostatniej minucie była szansa na zdobycie zwycięskiej bramki, ale Ożóg strzelił niecelnie zamiast podać na piąty metr, gdzie było trzech kolegów. Zablokowaliśmy się od paru meczów - przyznał Janusz Morawski, zawodnik i działacz Wiślan.
st