Wiślanie od niepamiętnych czasów nie strzelili gola u siebie
Wiślanie Jaśkowice - Raba Dobczyce 0-1 (0-1)
0-1 Marek Flak 8
Sędziował Grzegorz Mikuła (Wieliczka). Żółte kartki: Maciej Morawski - Kabaja, Rapacz, Flak, Hyży, Gorzkowski. Widzów 100.
WIŚLANIE: Grzesiak - Cygan, Maciej Morawski, Gwiżdż, Ignacok – Rzeszótko (46 Rapacz), Kazek, Radziszowski, Sady (65 Marcin Morawski) – Ożóg (46 Antosiewicz), Wcisło.
RABA: Ruman – Latoń, Budyn, Grudzień (61 Czarnota), Zborowski – Flak (55 Krawczyk), D. Piwowarczyk, Kabaja, Gorzkowski, Z. Rapacz – Hyży (89 K. Piwowarczyk).
Wiślanie przegrali z Rabą 0-1. Porażka sensacją nie jest, jest nią natomiast fakt, że gospodarze nie zdobyli gola. - Od niepamiętnych czasów nam się to w roli gospodarza nie zdarzyło. Nie wiem kiedy ostatnio, chyba jeszcze wtedy gdy graliśmy w A klasie - powiedział Janusz Morawski, zawodnik i działacz klubu z Jaśkowic.
Jedyną, jak się okazało, zwycięską bramkę dla Raby zdobył już w 8. minucie Marek Flak. Z rzutu rożnego dośrodkowywał Gorzkowski, a napastnik z Dobczyc głową pokonał Grzesiaka. Piłka odbiła się od słupka i wpadła do siatki.
W I połowie to był mecz walki, dosyć wyrównany. Po przerwie dominowali już jednak Wiślanie, którzy mieli sporo okazji, ale gola zdobyć nie potrafili.
- To nie do wiary, że piłka nie wpadła choć raz do bramki Raby. Goście wybijali piłkę z linii, ratowała ich poprzeczka, a wprost niesamowicie bronił ich bramkarz. Jego interwencja po uderzeniu Marcina Morawskiego z pięciu metrów była najwyższej klasy. Poprawka Wcisły z dwóch metrów była niecelna, piłka przeleciała nad poprzeczką. Mimo naszych wielu okazji, głównie w zamieszaniu, bo rywale bronili się prawie całą drużyną, nie udało się choćby zremisować. A Raba mogła strzelić jeszcze jedną bramkę, gdy po kontrze jej zawodnik został sfaulowany, a następnie z wolnego z siedemnastu metrów piłka trafiła w słupek - zakończył swą wypowiedź Janusz Morawski.
rst + rabadobczyce.futbolowo.pl