W I połowie mecz był wyrównany, Jordan dwa razy wychodził na prowadzenie, ale gospodarze odrabiali stratę. Nic nie zapowiadało, że po przerwie grę zdominują Śledziejowice.
- W drugiej połowie udało nam się rozszyfrować schemat gry rywali, ustawiliśmy grę pod nich, utrzymywaliśmy się przy piłce i stworzyliśmy kilka sytuacji, które wykorzystaliśmy - skomentował wydarzenia drugich 45 minut Rafał Mazur, trener Śledziejowic.
Gospodarze zdobyli w ciągu kwadransa trzy gole, a czyste sytuacje mieli jeszcze Najder i Pacanowski.
- Gole po przerwie straciliśmy po indywidualnych błędach i trzybramkowa strata była już nie odrobienia - skwitował Paweł Tomeczko, trener zespołu z Zakliczyna.
rst