Proszowianka Proszowice - Świt Krzeszowice 2-2 (1-1)
0-1 Krzysiak 22
1-1 A. Przeniosło 28 (karny)
2-1 A. Przeniosło 59
2-2 Chlipała 77
Sędziował Artur Daniel. Żółte kartki: Bucki, T. Przeniosło, Stępiński, Krawiec - Calik, Krzyściak, Krzysiak. Widzów 120.
PROSZOWIANKA: Zawartka - Bucki (68 Krawiec), Jelonkiewicz, Szaporów, Sołek - T. Przeniosło, Grzegorczyk, Gorzkowski, A. Przeniosło, Sowa - M. Przeniosło (89 Stopiński).
ŚWIT: Wróbel - Mucha, Calik, Strzeboński, Kanclerz - Kowalczyk, Funek (57 Łapuszek), Krzyściak, Jedynak - Chlipała (78 Sarota), Krzysiak.
Walczący o awans Świt - po czterech zwycięstwach wiosną - tylko zremisował w Proszowicach, ale krzywdy mieć nie może. Remis wydaje się bowiem sprawiedliwy, a nawet bardziej klarowne sytuacje stworzyła Proszowianka. Mecz stał na bardzo dobrym poziomie, dużo było w nim walki i ładnych akcji.
Prowadzenie objęli krzeszowiczanie. Po rozegraniu piłki z rzutu rożnego nastąpiła wrzutka, po której do bramki trafił Krzysiak. Gospodarze protestowali twierdząc, że gol padł ze spalonego, ale sędzia nie dopatrzył się nieprawidłowości. Bardzo szybko było 1-1. W polu karnym sfaulowany został M. Przeniosło, a jedenastkę wykonał jego brat A. Przeniosło. W ostatnim kwadransie I połowy dwie szanse w zamieszaniu podbramkowym miał jeszcze napastnik Świtu Chlipała, ale nie zmienił wyniku.
Po przerwie pięknego gola zdobył A. Przeniosło. Strzelił jak niedawno Kaka w Lidze Mistrzów, z narożnika pola karnego w "okno", tyle że z lewej, a nie z prawej strony jak Brazylijczyk... Prowadząc 2-1 proszowianie mieli dwie stuprocentowe sytuacje i mogli przesądzić o swoim zwycięstwie. Najpierw w idealnej pozycji znalazł się Bucki, ale zamiast strzelać niepotrzebnie chciał jeszcze "kiwnąć" bramkarza i w efekcie przegrał z nim pojedynek. Później, po akcji A. Przeniosły, nastąpiło odegranie do M. Przeniosły, który mając pustą bramkę uderzył z 16 m nad poprzeczką.
Zamiast 3-1, w 77. minucie zrobiło się 2-2 po tym jak Chlipała wykorzystał sytuację "sam na sam". W końcówce Świt starał się przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Po wrzutkach ze stałych fragmentów parę razy kotłowało się pod bramką gospodarzy, ale Zawartka nie dał się zaskoczyć.
ST