Wieczysta w dziesiątkę strzeliła trzy bramki i wygrała
Akademia Piłkarska 2011 Zabierzów - Wieczysta Kraków 2-3 (1-0)
1-0 Zalewski 33
1-1 Lachowicz 49
1-2 Wełna 53
2-2 Łuczak 55 (samob.)
2-3 Fryc 83 (karny)
Sędziowali: Sebastian Krasny oraz Gabriela Szymska i Krzysztof Patyk. Żółte kartki: Kapusta, Datoń. Czerwona kartka: Cewicki (W, 45).
AP 2011: Maciejowski - Drewniak, Skwarczeński (46 Birut), Kapusta, Ruszkiewicz - Datoń, Królikowski, Zalewski, Strojek, Kuflik (56 Wróbel) - Całek (70 Kucharczyk).
WIECZYSTA: Szewczyk - Łuczak, Fromont, Chorąży, Wojtaczka - Żołna (60 Liszka), Fryc, Cewicki, Wełna - Pietrzak (89 Bartosik), Lachowicz.
Po 45 minutach absolutnie nic nie wskazywało na to, że gospodarze mogą ten mecz przegrać. Byli lepszym zespołem, prowadzili 1-0, a na dodatek tuż przed przerwą Wieczysta doznała osłabienia, gdyż czerwoną kartkę dostał Cewicki (za brzydki faul na Skwarczeńskim, który musiał w efekcie zejść z boiska).
Tymczasem w II połowie grający w dziesiątkę krakowianie przeszli metamorfozę, strzelili trzy bramki i wywieźli z Zabierzowa trzy punkty! To był udany debiut powracającego do Wieczystej trenera Henryka Śmiałka (zimą zastąpił Krzysztofa Durlika).
Zaraz po przerwie wyrównał Lachowicz, który uciekł obrońcom miejscowych i uderzył celnie w "długi" róg. Niebawem było 2-1 dla gości! Po ładnej akcji Żołny i Łuczaka Wełna z paru metrów strzelił do "pustaka". Dwie minuty później ponownie był remis. Po szarży Kuflika i dośrodkowaniu w pole karne piłka odbiła się od obrońcy gości Łuczaka i zaskoczyła bramkarza.
Przez ostatnie pół godziny przeważali podopieczni trenera Rafała Jędrszczyka, ale zwycięskiego gola zdobyła Wieczysta. Goście skontrowali, Lachowicz został sfaulowany w polu karnym przez Wróbla, a jedenastkę wykorzystał Fryc.
- Po przerwie zabrakło kontuzjowanego stopera Skwarczeńskiego, ponadto graliśmy bez kilku juniorów mających miejsce w podstawowym składzie. Prezes Kowalik zdecydował, że będą bardziej potrzebni w rozgrywanym tego samego dnia meczu na szczycie I ligi juniorów z Jadwigą - powiedział Kazimierz Śliwiński, sekretarz klubu z Zabierzowa.
RST