Świt na chwilę dał Bronowiance nadzieję, a potem ją zgasił
Świt Krzeszowice - Bronowianka Kraków 4-1 (1-0)
1-0 Woźniak 20
2-0 Jedynak 70
2-1 Bogusz 80
3-1 Krzysiak 82
4-1 Jedynak 88
Sędziował Dariusz Mirek. Żółte kartki: Woźniak - Kowalczyk.
ŚWIT: Wróbel - Mucha, Krzyściak, Woźniak, Marsząłek (68 Migas) - Kowalczyk, Łapuszek, Deryniowski, Jedynak - Krzysiak, Pieprzyca (80 Molik)
BRONOWIANKA: Socharczenko - Jóźwik, Gilski, Ł. Kubik, Kowalczyk - Socha, Bogusz, Małodobry, Ałłachwerdijew, Osowski - Bieda (70 Calik).
- Przegraliśmy za wysoko. Nawet gospodarze przyznawali, że zwłaszcza w pierwszej połowie byliśmy dla nich równorzędnym rywalem - mówił po meczu kierownik drużyny Bronowianki Stanisław Syrda.
- To prawda. Przed przerwą rywale stworzyli sobie kilka sytuacji, byli groźni zwłaszcza w strzałach z dystansu, nie musieli przegrywać. My wykorzystaliśmy do objęcia prowadzenia stały fragment gry - akcję zaczął z niego Jedynak, a zamknął przy drugim słupku Woźniak - mówi trener Świtu Dariusz Bijak. - Po przerwie to my stworzyliśmy kilka sytuacji, a w końcówce drugiej połowy mieliśmy już wyraźną przewagę, choć po bramce na 2-0 Bronowianka na chwilę złapała z nami kontakt.
Drugiego gola dla Świtu zdobył Jedynak, który przelobował wysuniętego z bramki Socharczenkę. Goście odpowiedzieli trafieniem Bogusza po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, ale zaraz ich nadzieję na wywiezienie z Krzeszowic choćby punktu zgasił Krzysiak po akcji prawą stroną i podaniu Kowalczyka. Wynik ustalił Jedynak, strzałem z lewej strony pola karnego.
To była 9. porażka Bronowianki w 11 meczach tego sezonu pod wodzą trenera Arkadiusza Kubika.Świt odniósł 5. zwycięstwo.
ST