Proszowianka Proszowice - Clepardia Kraków 2-0 (0-0)
1-0 T. Przeniosło 60
2-0 Perlik 64
PROSZOWIANKA: Zawartka - Przyjemski(20 Sołek), Jelonkiewicz, Szaporów, Grzegorczyk - T. Przeniosło, Gorzkowski, Kozerski, Wrona (65 Sowa) - Kowalski (55 Perlik), M. Przeniosło(80 Stopiński).
CLEPARDIA: Cieślik - Rębisz, Miczek, Turek, Kuczaj (80 Błasiak) - Bosak, Brandys (52 Wach), Wojniak, Kwiecień (65 Moszumański) - Mączyński (70 Gumula), Michalski.
Po sześciu kolejnych zwycięstwach liderująca w V lidze Clepardia doznała pierwszej porażki. Krakowian zastopowała niespodziewanie w Proszowicach miejscowa Proszowianka.
- Cały czas mieliśmy przewagę, kontrolowaliśmy grę. Goście stworzyli wprawdzie kilka sytuacji, ale tak właściwie to nie mieli wiele do powiedzenia. Pod koniec mogliśmy jeszcze podwyższyć prowadzenie, wychodziliśmy ze trzy razy z kontrami trzech na jednego, ale za mocno były zagrane ostatnie piłki, ktore miały otwierać drogę do bramki - skomentował Andrzej Kucharczyk, trener Proszowianki.
- Proszowianka wygrała zasłużenie. Gospodarze prezentowali się lepiej motorycznie, byli szybsi, bardziej agresywni i zdecydowani, grali z większą wolą walki - skomplementował zwycięzców Krzysztof Krok, trener Clepardii.
Pierwszy kwadrans należał do proszowian, którzy wypracowali dwie bardzo groźne sytuacje. W jednym przypadku obrońca gości Miczek zblokował rywala na 3. metrze, a w drugim bramkarz Cieślik wybił piłkę na słupek. Później gra się wyrównała, dobrą okazję miała też Clepardia. W sytuacji sam na sam Michalski próbował podcinką pokonać golkipera, ale próba się nie udała. Ponadto minimalnie niecelnie strzelał Brandys. Ogólnie biorąc, w I połowie lepsza była Proszowianka.
Po przerwie gra toczyła się początkowo w środku pola, aż do pierwszej bramki. Po wrzutce M. Przeniosły z lewej strony, główkował z kilkunastu metrów T. Przeniosło. Piłka dwa razy skozłowała i wpadła przy słupku do siatki. Parę minut później było już 2-0! Gorzkowski oddał z lewej tzw. centrostrzał, kozłująca futbolówka odbiła się bramkarzowi Clepardii od klatki piersiowej i spadła pod nogi stojącego na 6. metrze Perlika. Dobitka proszowianina była celna.
Krakowianie próbowali atakować, ale jednocześnie zapominali o obronie, narażając się na kontry. I jedni i drudzy mieli bramkowe sytuacje. Ze strony gości Michalski trafił w słupek, a jego "główkę" cudem obronił bramkarz.
- Liderowi nie przystoi tak słabo zagrać jak dziś. Być może zawodnicy po tylu kolejnych zwycięstwach zbyt spokojnie podeszli do meczu. Mam nadzieję, że ta porażka zmobilizuje ich do walki w następnych spotkaniach - stwierdził na koniec trener Clepardii.
rst
(+ proszowianka.futbolowo.pl)