V liga (Kraków I): Clepardia Kraków - Grębałowianka Kraków 1-1 (1-1)
1-0 Michalski 25
1-1 Krawczyk 35
Sędziował Dariusz Feliksik (KS Chrzanów). Widzów 100.
CLEPARDIA: Mytych - Bosak, Turek, Miczek, Gumula - Mączyński, Mierzwa (60 Kulewicz), Pietrzak (70 Błasiak), Wojniak - Moszumański (46 Rębisz), Michalski.
GRĘBAŁOWIANKA: Niedźwiedź - Walczak, Bujak, Tabor, Szczodry - Korfel (61 Paszkot), Pacyga, Krawczyk (84 P. Sowa), Godyń, J. Sowa (86 Lampart) - Kwater (61 Pikuła).
Rywalizująca o awans Clepardia tylko zremisowała z Grębałowianką. - Zacięliśmy się ze strzelaniem bramek w meczach u siebie - skwitował Krzysztof Krok, trener drużyny gospodarzy.
Clepardia w rundzie wiosennej wygrała dwa spotkania wyjazdowe, natomiast na własnym boisku zanotowała dwa wyniki nierozstrzygnięte, poprzednio z Piliczanką (0-0).
Gospodarze objęli prowadzenie w 25. minucie. Z wolnego Turek podał do Bosaka, ten wrzucił piłkę do Michalskiego, który z 8 metrów trafił do siatki. Wkrótce było 1-1. Krawczyk uderzył z ponad 20 metrów po "długim", futbolówka odbiła się od nierówności i nad ręką Mytycha wpadła do bramki.
W I połowie lepszym zespołem byli miejscowi. - Mieliśmy z pięć sytuacji, ale nic nie chciało wpaść. Inna rzecz, że Grębałowianka to bardzo dobra drużyna, dobrze się broniła i ładnie wychodziła do ataków. Po przerwie mieliśmy kolejne dwie okazje, najlepszą bodaj Kulewicz, który będąc sam 8 metrów od bramki "obudził gawrony"... - skomentował trener Krok.
W II połowie to raczej goście posiadali inicjatywę w grze i byli bliżsi wygrania meczu.
ST, grebalowianka.pl