- Mimo upału mecz stał na dobrym poziomie i mógł się podobać nielicznej, 20-osobowej grupie kibiców. Obie drużyny miały wiele sytuacji, grały otwarty futbol, bo obie chciały ten mecz wygrać - powiedział Zbigniew Kaczor, prezes Sokoła.
V liga (Kraków I): Jutrzenka Giebułtów - Sokół Kocmyrzów 2-2 (1-1)
0-1 Smyrak 39
1-1 Wołczyk 44 (głową)
1-2 Łach 57
2-2 Wołczyk 70 (głową)
JUTRZENKA: Mucha - Dziuba, Kroczek, Powroźnik, Ziółko (65 Zięba), Figiel (65 Sobótka), Kowalczyk (70 Ryś), Krzywda (70 Skóra), Stolarz, Wołczyk, Domagalski.
SOKÓŁ: Szczałba - Piątek, Kopyść, Dominik, D. Kałkus, Dudziński, Wąs, Gruchacz, Sado (80 Kubka), Smyrak (55 Łach), Zawrzykraj.
Goście dwa razy obejmowali prowadzenie, ale Jutrzenka za każdym razem odrabiała stratę. Sokół objął prowadzenie na 6 minut przed końcem I połowy. Po błędzie obrońców gospodarzy Dudziński strzelił z okolic szesnastki, bramkarz odbił piłkę przed siebie, a dobitka Smyraka była skuteczna. Zespół z Giebułtowa wyrównał tuż przed przerwą. Po centrze z lewej strony tym razem błąd popełniła defensywa gości, zostawiając Wołczyka bez opieki. Ten skorzystał z tego i głową z 5 metrów skierował piłkę do siatki.
W II połowie Łach ledwo wszedł na boisko, a już popisał się fantastycznym uderzeniem z ok. 25 metrów w samo "okno". Kocmyrzowianie prowadzili 2-1, więc znów do akcji w zespole Jutrzenki musiał wkroczyć Wołczyk. Po centrze z rzutu rożnego po raz drugi użył głowy i było 2-2. Gol padł przy biernej postawie obrońców i bramkarza Sokoła.
W końcówce najlepszą okazję miała Jutrzenka, ale w 75. minucie nie wykorzystała "setki". Goście też mieli kilka szans, ale nie tak dobrych jak ta rywali.
rst