Spójnia Osiek-Zimnodół - Borek Kraków 1-2 (1-1)
1-0 Tukaj 12
1-1 Szopa 45
1-2 Gręda 82
Sędziował Marcin Frączek z Tarnowa. Żółte kartki: Tukaj - K. Pachacz, Trypuła, Gręda, Nowak. Widzów 150.
SPÓJNIA: Kubiczek - D. Glanowski, Kordaszewski, Michał Mróz, Marcin Mróz - Porębski, Ziarno, Kasprzyk, Bieda (60 Biernat) - Szewczyk, Tukaj.
BOREK: Mastalerz - Baliga, Tyrpuła, Szopa, M. Pachacz - Nowak, K. Pachacz, Żuchowicz, Zawora - Gręda (89 Gruchacz), Grzesiak (77 Chrustowski).
W fatalnym stylu kończy sezon Spójnia, która miała realne szanse na awans. Podopieczni Krzysztofa Ducha byli jedną z rewelacji sezonu, grali bardzo dobrze i każdy bał się tej drużyny. W ostatnich tygodniach coś niewyobrażalnego się stało, zarząd także nie wytrzymał ciśnienia i jak jest każdy widzi - zespół z Osieku doznał w środę czwartej kolejnej porażki.
Początek nie zapowiadał wpadki miejscowych, zwłaszcza że Daniel Tukaj wpisał się na listę strzelców nie bez winy bramkarza przyjezdnych. Wyrównał niezawodny i ambitny stoper Borku - Adrian Szopa, który w swoim stylu głową - po rogu Krzysztofa Pachacza - wyrównał. Podopieczni Henryka Śmiałka gola na wagę utrzymania strzelili na osiem minut przed końcem - Łukasz Gręda popędził sam na Piotra Kubiczka i nie dał mu szans na skuteczną obronę.
(GA)