Zwierzyniecki Kraków - Kmita Zabierzów 3-2 (2-0)
1-0 Grzegorz Płaneta
2-0 Paweł Korzeniak
3-0 Michał Smolak
3-1 Piotr Kudełko
3-2 Oskar Mikołajski
KMITA: Długopolski - Baster, Kędra, Bodziony, Świerk - Mikołajski, Gawryluk, Matacz, Paciorek - Siuda, Gędłek (20 Kudełko).
Gola z cyklu "stadiony świata" zdobył Grzegorz Płaneta. Piłka uderzona przez niego głową z 8 metrów trafiła w samo "okienko".
- To był bardzo dobry mecz, obie drużyny grały bardzo ambitnie - powiedział Roman Urbanek, trener Zwierzynieckiego.
- Rywale byli słabsi pod względem umiejętności piłkarskich, a mimo to wygrali - stwierdził Sławomir Solak, trener trampkarzy Kmity. - Przespaliśmy pierwsze dziesięć minut meczu i przegrywaliśmy 0-2 po prostych błędach w obronie. Od tego momentu to my graliśmy w piłkę, a gospodarze prezentowali antyfutbol. Mieli jeden sposób na grę - wybijanie piłki jak najdalej do przodu na szybkich napastników. W drugiej części spotkania Zwierzyniecki od początku bronił wyniku całą drużyną na własnej połowie. My ciągle wierzyliśmy w zwycięstwo i konsekwentnie realizowaliśmy założenia przedmeczowe. Niestety, zabrakło nam czasu, by wywalczyć chociaż remis. Z wielu sytuacji wykorzystaliśmy tylko dwie, a w kilku innych brakowało szczęścia. Gospodarze w jednej z nielicznych akcji zdobyli jeszcze jedną bramkę i mogli cieszyć się ze zwycięstwa. Niestety, sędzia podjął kilka kontrowersyjnych decyzji przeciwko nam. To nie usprawiedliwienie porażki, tylko pytanie: czy arbiter musi się uczyć sędziować na meczach dzieci? Doprowadza to do tego, że chłopcy zamiast grać co rusz są rozpraszani przez błędne decyzje pana z gwizdkiem.