BKS Bochnia - Hutnik Kraków 0-3 (0-1)
0-1 Lampart 30
0-2 Antoniak 65
0-3 Murzyn 75
Sędziował Mariusz Stolarz (Brzesko). Widzów 50.
BOCHNIA: Kolanowski - Szymański, Fasuga, Piech, Gawroński - Kluz - Sacha, Adamczyk, Kubik (65 Rzepecki), Krawczyk - Kupiec (70 Kwarta).
HUTNIK: Jasowicz (80 M. Nawrot) - Antoniak, Dudek (80 Mogielnicki), Bienias, Baran (70 Krawczyk) - Tyrka (80 Orłowski), Cyganek, Murzyn, Lampart (80 Paweł Mzyk) - Lubera, Witek (80 Piotr Mzyk).
Hutnik był przez większość meczu w posiadaniu piłki i zaprezentował ładniejszy futbol. Goście do przerwy strzelili jedną bramkę. Po ataku pozycyjnym nastąpił długi przerzut za obronę gospodarzy, po którym wbiegający Lampart uprzedził interweniującego Kolanowskiego i przelobował go.
W II połowie nowohucianie dołożyli jeszcze dwa gole. Pierwszy padł po centrze Lubery z rzutu rożnego na "krótki" słupek, piłkę głową do siatki skierował Antoniak. Wynik został ustalony po bardzo ładnej, koronkowej akcji, strzelał Lubera, a Murzyn pospieszył z dobitką.
Bochnianie, którzy już zapewnili sobie dalszy byt w MLJS, też mieli sporo okazji, ale żadnej nie wykorzystali. Najwięcej zmarnował Kupiec, który w samej I połowie miał ich bodaj cztery. Po przerwie, w 55. minucie, po zagraniu Piecha wyszedł sam na sam, minął bramkarza, jednak z ostrego kąta fatalnie się pomylił. Później jeszcze, przy stanie 0-2, Kubik uderzył obok słupka.
- Narzuciliśmy swój styl gry i mogliśmy wygrać wyżej. Chwała chłopakom, że potrafili stworzyć aż tak wiele sytuacji. Na dobrym, równym boisku mogli zaprezentować swoje możliwości. Jestem zadowolony z ich postawy, grali naprawdę bardzo fajnie. BKS w zasadzie się bronił, ograniczając się do wybijania piłki - skomentował Andrzej Paszkiewicz, trener Hutnika.
rst, ds2