Cracovia - Beskid Andrychów 3-0 (1-0)
1-0 Piszczek 2
2-0 Piszczek 75
3-0 Piszczek 85
CRACOVIA: Krzeczowski (88 Ciuła) - Bębenek (27 Zieliński), Starowicz, Mołdawski (56 Mazanek), Sarga, Ścieszka (54 Szczepański), Dobrzański, Steblecki (86 Herdecki), Kłusek, Denert, Piszczek (86 Potańczyk).
Cracovia błyskawicznie przebiła się przez defensywę Beskidu. Już w 2. minucie po wrzutce Ścieszki z głębi pola nastąpiła stykowa sytuacja pod bramką gości. Golkiper andrychowian interweniował szybciej, ale trafił w usiłującego również do piłki Piszczka; ta odbiła się od zawodnika Pasów i wpadła do siatki.
Wydawało się, że kolejne gole dla krakowian są kwestią czasu, ale - jak się okazało - trzeba było na nie czekać aż do ostatniego kwadransa. Na 2-0 podwyższył Piszczek, który dostał podanie od Stebleckiego i ze środka pola karnego celnie uderzył. Na 5 minut przed końcem Piszczek strzelił z 12 m między nogami bramkarza do siatki, kompletując hat-trick.
- Męczyliśmy się dziś w meczu z outsiderem okrutnie. Nie mogliśmy sobie poradzić z ich defensywą. Słowem katastrofa, a taktycznie "mizera". Wygraliśmy zdrowiem, lepiej wytrzymaliśmy końcówkę spotkania - skomentował krótko Stanisław Owca, trener Cracovii.
rst