Oświęcimianie wyczerpali limit błędów, a Garbarnia zagrała najsłabszy mecz wiosny
MOSiR Unia Oświęcim - Garbarnia Kraków 2-0 (1-0)
1-0 Moskwik 11
2-0 Bartula 56 (karny)
Sędziowali: Łukasz Korczyk z Kęt oraz Szymon Krawczyk z Kęt i Łukasz Łabaj z Oświęcimia. Żółte kartki: Pawłowski, Gzela – Malarz, Stolarski.
UNIA: Ł. Woźniak – Kocoń, Adamus, Flisek (85 Zięcina), Tarabuła - Głowacki (70 Kajfasz), Łach, Bartula (83 Pawłowski), Wróbel (75 Gąsiorek) – Góra (80 Wrona), Moskwik (65 Gzela).
GARBARNIA: Wałach – Bajorek, Piechówka, Malarz, Mrożek (62 Pytel) – Stolarski (62 Kwit), Noworolnik, Mirończuk, Kuśmierczyk (80 Talkowski) – Kasprzak, Kawaler.
Kto wie, jak potoczyłyby się losy tego meczu, gdyby w 5. minucie Kawaler z 4 metrów trafił do siatki, bo po zagraniu z wolnego piłka tak nieszczęśliwie odbiła się od nogi Tarabuły, że znalazła się przy krakowskim napastniku. – To była w zasadzie jedna nasza sytuacja bramkowa w całym meczu – przyznał ze smutkiem Robert Włodarz, trener Garbarni. – Skoro nie było okazji do zdobycia goli, to trudno myśleć o wygranej. Zagraliśmy bodaj najsłabszy mecz tej wiosny.
W odmiennym nastroju był oświęcimski szkoleniowiec, Tomasz Wróbel. – Po dwóch porażkach, tracąc siedem goli we wcześniejszych meczach, wyczerpaliśmy limit błędów – podkreślił.
Na gościach szybko zemściła się zmarnowana sytuacja, bo po wolnym, podyktowanym za faul na Wróblu, zagrywał Głowacki, a Moskwik trafił do siatki.
W 40. minucie Tarabuła zmusił do błędu krakowskiego obrońcę niemal na linii końcowej boiska, wycofał do wchodzącego Bartuli, a ten minimalnie chybił. Z kolei w 45. minucie Kocoń trafił w słupek.
Zaraz po przerwie, po akcji Góry, w polu karnym wycięty został Bartula i sam wymierzył sprawiedliwość.
Krakowianie, owszem, starali się prowadzić grę, ale nic dobrego z tego dla nich nie wynikało, a miejscowi wyprowadzili jeszcze kilka groźnych kontr.
Mateusz Migalski