Beskid Andrychów - MOSiR Unia Oświęcim 0-2 (0-0)
0-1 Góra 54
0-2 Moskwik 89
Sędziował Szymon Putek z Wadowic. Żółte kartki: Siwek, Galos - P. Adamus.
BESKID: Syty - Kadela (65 Gaszman), Zając, Siwek (73 Wandzel), Galos - Kozłowski, Sobala, Słupski (80 Bartoszewicz), Łysoń - M. Adamus, Strzeżoń.
UNIA: Ł. Woźniak - Flisek, P. Adamus, Tarabuła, Gąsiorek - Głowacki, Łach, Wróbel, Góra - Bartula, Gzela (46 Moskwik).
Gospodarze mieli kilka doskonałych okazji do otwarcia wyniku, a zmarnowali je Kozłowski z Galosem. Chcieli wykorzystać szanse, zwłaszcza że grali z wiatrem.
Jednak potem, kiedy siły natury były po stronie oświęcimian, ci umieli z nich skorzystać, choć trzeba przyznać, że pierwszą bramkę miejscowi im sprezentowali, a konkretnie Galos stracił piłkę w środku pola.
Na minutę przed końcem Moskwik trafił do pustej bramki, mając "na plecach" Zająca, ale miejscowi byli zdania, że był spalony, bo bramkarz został na 7. metrze, zaliczając nieudane wyjście z bramki.
mateo