Unia Tarnów - Beskid Andrychów 2-0 (1-0)
1-0 Adamski 40
2-0 Sojda 68
Sędziował p. Górka (Tarnów). Mecz bez kartek.
UNIA: Słomski - Nowak, Urbanek, Szostak, Gruszka - Wojciechowski (77 Gąsawski), Tarkowski (86 Korzeniowski), Szczerba, Daniel Sikorski - Adamski, Sojda (70 Wiśniowski),.
BESKID: Witkowski - Galos, Zając, Kadela, Gajczak - Kozłowski, Sobala, Słupski (89 Bartoszewicz), Łysoń - Strzeżoń (72 Gaszman), Adamus.
Gospodarze mogli cieszyć się z wygranej, bo mieli w swoich szeregach dwóch aktywnych napastników, którzy zaliczyli po jednym trafieniu.
Najpierw Sojda prostopadłym podaniem uruchomił Adamskiego, więc ten nie miał kłopotów z pokonaniem bramkarza, a już po przerwie Sojda sprytnie przerzucił piłkę nad murem, z wolnego, wykonywanego z 20 metrów.
- Przyznaję, że andrychowianie zaskoczyli nas agresywną grą, bo wysoko pod nas podeszli, a spodziewaliśmy się z ich strony "murowania" własnego przedpola - powiedział Grzegorz Tyl, trener tarnowian.
Dlatego właśnie przyjezdni na początku mogli pokusić się o otwarcie wyniku, ale szczęścia zabrakło Kozłowskiemu z Galosem. Te sytuacje zdarzyły się w pierwszym kwadransie. - Pierwszą bramkę straciliśmy po prostym błędzie Kadeli, który po raz pierwszy zagrał w podstawowym składzie - tłumaczył trener Beskidu, Edward Wandzel. - Jeśli jednak teraz popełnianie błędy mają zaprocentować w przyszłości, nawet w seniorskim futbolu, to jesteśmy gotowi płacić taką cenę za szkolenie.
Kamil