Kmita Zabierzów - Unia Tarnów 4-0 (1-0)
1-0 Kuflik 35
2-0 Zając 65
3-0 Kajak 70
4-0 Zając 90
KMITA: Herdzik - Ćwięczek, Królikowski, Denert, Wysokiński - Skóra (75 Sochacki), Kuflik, Kajak, Kowalik - Zając, Domurat (80 Ramut).
UNIA: Łukasik - Nowak, Szostak, Urbanek, Wojciechowski - Gąsawski, Tarkowski, Szczerba, Daniel Sikorski - Tyrka, Wiśniowski (46 Domagała).
- To był dla nas mecz ostatniej szansy. Musieliśmy i chcieliśmy go wygrać. Chłopcy pokazali, że umieją grać i mam nadzieję, że zaczniemy teraz odrabiać straty i wychodzić z dołka, bo niskie miejsce jakie zajmujemy nam się nie należy - skomentował Piotr Powroźnik, trener Kmity.
Zabierzowianie do przerwy prowadzili 1-0. Akcję rozegrał Skóra, podał do Domurata, ten z pierwszej piłki do, a przede wszystkim byli skuteczni. Akcja na 2-0 zaczęła się od bramkarza, w końcowej fazie poszło długie podanie za obrońców i Zając uderzył bez namysłu w "długi" róg. Wkrótce gospodarze zagrali przez środek, następnie do boku, Zając zgrał do Kajaka, a ten strzelił obok bramkarza na 3-0. W końcówce meczu juniorzy Kmity zagrali pressingiem na połowie rywala, Sochacki przechwycił futbolówkę, podał do Kuflika, ten do Zająca, który zmieścił ją przy słupku.
- Bramki zdobywaliśmy po wyćwiczonych na treningach schematach. Wychodziło nam już to trochę w meczach z Garbarnią i Hutnikiem, a dziś wyszło jeszcze lepiej - stwierdził trener Powroźnik.
- Kmicie dziś się chciało grać, a nam nie... - skwitował Grzegorz Tyl, szkoleniowiec Unii. - Pierwszą bramkę straciliśmy przy biernej postawie obrony. Po przerwie postanowiliśmy zaatakować i zostaliśmy skarceni przez gospodarzy. Rywale mieli jeszcze kilka innych okazji, a my takiej klarownej nie potrafiliśmy wypracować. W sumie, był to słaby mecz w naszym wykonaniu.
rst