Kmita Zabierzów - Zatorzanka Zator 3-2 (1-1)
0-1 Wolanin 25
1-1 Skóra 40
2-1 Królikowski 65 (karny)
2-2 Zemła 72 (karny)
3-2 Pindel 88 (samob.)
KMITA: Sajdak - Wysokiński, Ćwięczek, Królikowski, Denert - Skóra, Ramut (70 Duniec), Sochacki - Kuflik, Zając (80 Domurat), Kowalik.
ZATORZANKA: P. Biela - Zemła, Pindel, Kornaś, Kosowski - Brzeźniak, Rokowski (65 Chodacki), Kiełtyka (60 Kobiałka), Wolanin - Kuzia, Kukiełka.
- Już dość w tej rundzie przegraliśmy meczów jedną bramką, które powinny się zakończyć naszym sukcesem, więc wreszcie fortuna była z nami - powiedział po meczu Piotr Powroźnik, trener Kmity.
Zanim jednak gospodarze cieszyli się z wygranej, przeżyli huśtawkę nastrojów, bowiem Wolanin trafił do siatki, wykorzystując podanie Brzeźniaka, a potem Kukiełka przymierzył w słupek.
Wyrównał Skóra, wykorzystując podanie z boku, a później Królikowski zamienił na gola karnego, podyktowanego za faul na Zającu.
Goście raz jeszcze wrócili do gry, także trafiając z 11 metrów, ale na wynik meczu zapracował Domurat, który podciął piłkę nad wychodzącym bramkarzem, a po drodze otarła się jeszcze od Pindla, wpadając do siatki. - To była trafiona zmiana, bo zawodnik kilka minut po wejściu przyczynił się do naszego zwycięstwa - cieszył się trener Powroźnik.
- Jakoś nasza gra perfekcyjnie funkcjonuje tylko w pierwszej połowie, a potem się rozsypuje niczym domek z kart - żałował po meczu Marcin Folga, trener zatorzan.
kamil