MOSiR Unia Oświęcim - Dalin Myślenice 4-1 (1-1)
0-1 Jordan 30
1-1 Łach 40
2-1 Łach 57
3-1 Góra 67
4-1 Pawłowski 76
Sędziował Maciej Pytlowski z Oświęcimia. Żółta kartka: Suder.
UNIA: Ł. Woźniak - Tarabuła, Gąsiorek, Zięcina (46 Adamus), Flisek - Głowacki (60 Wrona), Kajfasz (55 Borak), Łach, Góra (70 Pawłowski) - Gzela (46 Kocoń), Moskwik (70 K. Wożniak).
DALIN: Wacławik - Suder, Kołodziejczyk, Jamka, Senderski - Nowak (46 Ogrodny), Bałucki, Pyzio, Zaczek (46 Madej) - Górka, Jordan (75 Słonina).
Mecz rozegrano na bocznym boisku Unii, ale trenerzy zgodnie podkreślili, że warunki były takie same dla obu stron.
Oświęcimianie szybko zostali klasycznie skontrowani i wydawało się, że ta strata podziała na nich deprymująco. Jednak po zagraniu z boku i przebitce Kajfasza do siatki trafił Łach.
Jeszcze goście mieli przed przerwą doskonałą okazję, ale na wysokości zadania stanął Łukasz Woźniak. - Po serii słabszych meczach, bo w każdym miał bramkę na sumieniu, tym razem pomógł drużynie - ocenił Tomasz Wróbel, trener Unii.
Z kolei swoją "normę" wykonał myślenicki golkiper, który nie wyszedł do piłki rzuconej z 40 m, z wolnego, więc Łach skutecznie główkował. - Takie straty odbierają ochotę do gry i zdarzyły się naszemu zawodnikowi nie pierwszy już raz - przypomniał Kazimierz Wincenciak, trener Dalinu.
Później, po dograniu głową, Góra po "zgaszeniu" piłki na piersi uderzył nie do obrony, a wynik ustalił Pawłowski, któremu dograł Tarabuła, choć sam mógł strzelać. - Dobre podania mają taką samą wartość jak gol - zwrócił uwagę Tomasz Wróbel, trener Unii.
mateo