Górnik Wieliczka - BKS Bochnia 0-0
GÓRNIK: Kociołek - Rudzik, Jesiąka (80 Sowicki), Wyroba, Panczyk - Kubala (65 Pieprzyk), Górecki, Winiarski, Bułat - Jaworski (61 Bilski), Rajczyk (61 Ptak).
BKS: Kolanowski - Stokłosa, Fasuga, Piech, Szymański - Dobranowski (46 Kupiec), Rzepecki, Kubik, Marut, Sacha (80 Kwarta) - Kluz (85 Adamczyk).
- Mecz toczył się na błotnistym boisku, co sprzyjało obronnej taktyce rywali. Mieliśmy dużą przewagę, w pierwszej połowie między innymi Kubala trafił z 14 metrów w poprzeczkę, a Rajczyk w sytuacji "sam na sam" został w ostatniej chwili przyblokowany. Po przerwie blisko szczęścia byli Bilski i Ptak, którzy lobowali bramkarza, ale nieznacznie spudłowali. Goście przeprowadzili parę kontr, groźna była zwłaszcza ta w końcówce spotkania. Na szczęście dla nas Kociołek obronił strzał - skomentował wydarzenia meczu Maciej Musiał, trener Górnika.
Bochnianie mieli w I połowie jedną szansę - po ładnej akcji Maruta Kluz oddał wślizgiem dość anemiczny strzał. Po przerwie dwa razy sam na sam szedł Sacha, lecz niepotrzebnie chyba przekładał piłkę na "lepszą" prawą nogę i jedno uderzenie zostało zablokowane, a drugie padło łupem bramkarza wieliczan.
rst / juniorzybks.futbolowo.pl