Goście zasłużyli na skromne zwycięstwo
Beskid Andrychów - BKS Bochnia 1-2 (0-1)
0-1 Kupiec 10
0-2 Kwarta 53
1-2 M. Adamus 73
Sędziował Łukasz Borgosz z Wadowic. Żółte kartki: Sobala - Szymański, Dobranowski. Widzów 100.
BESKID: Kurzyniec - Gajczak, Kozak, Stuglik (84 Zwińczak), Galos - Zając, D. Kubik (46 Łysoń), Sobala, M. Adamus - Kozłowski, Słupski (60 Wandzel).
BKS: Data - Gajewski, Sasuga, Piech, Stokłosa - Krawczyk (90 Bujak), P. Kubik, Szymański, Adamczyk (80 Lewicki) - Kupiec (90 Balicki), Kwarta (57 Dobranowski).
Pierwsza bramka padła w niecodziennych okolicznościach, bo Kurzyniec odbił piłkę, ale ta po rykoszecie od poprzeczki spadła na przedpole, a że andrychowski golkiper po interwencji nie zdążył wstać z murawy, czający się w pobliżu Kupiec dopełnił formalności.
Przed przerwą z rzutów wolnych uderzyli Sobala z Kozłowskim, lecz Data nie dał się zaskoczyć.
W II połowie, po złym wyprowadzeniu piłki przez Kozaka i jej przechwycie Kwarta znalazł się w sytuacji "sam na sam" i szansy nie zmarnował. Było 0-2.
Po akcji Stuglika z Wandzlem temu drugiemu udało się minąć Datę i oddać strzał, piłka pewnie minęłaby bramkę, ale dobrą asekuracją wykazał się Michał Adamus, który zdobył kontaktowego gola.
Okazji do remisu nie udało się wykorzystać Galosowi z Sobalą. - Mecz był na remis, ale z lekkim wskazaniem na gości, dlatego ich skromna wygrana była jak najbardziej zasłużona - ocenił Jan Witkowski, kierownik andrychowskiej drużyny.
(mateo)